Jesień…

33


Jesień, babie lato, powrót ze szkoły po szeleszczących liściach, zapach ogniska, smak pieczonych ziemniaków i moje włosy, rudzące się na wietrze… Gdy nastaje jesień mam ochotę powtórzyć za Achmatową: „Nie jestem wrażliwa na lata umizgi, zima też bez zagadek na ogół” Nie ma piękniejszej pory roku w Polsce, wymarzonej do wędrówki po Bieszczadach, zbierania kasztanów i bukietów z liści. Ale co to opowiadać, wystarczy iść do Łazienek i siąść na ławce, usłanej złotymi liśćmi, patrząc jak na igraszki wiewiórek i jeża, nieśmiało wychylającego pyszczek zza krzaków oraz na

Gąszcz złotoblady
jak zeschły wieniec dębowy,
jak stos listów pełnych miłości i zdrady,
o których już nie ma mowy.
Obręcze gałęzi płowych
wiążą się w koszyk złoty
Tam sarny wstają z klęczek, tu szeleszczą sowy
i wiewiórki wyskakują jak z groty.
Orzechy potrójne zwisają jak z półek,
słońce jak driada przemyka się schylone,
a fauny wabią w tę i w tę stronę,
naśladując głosy kukułek.
Na niespodzianej i okrągłej łące
stanęła sama jesień w amazonce czarnej,
w woalce bladej
i wsparta na klaczy swej złotogniadcj,
oczami zranionej sarny
patrzy na liście lecące
Zdejmuje złoty trykom, patrzy na zegarek
wstrząsa obcięte włosy, malowane henną,
i zaciska powieki fiołkowe i stare
i płacze rosą jesienną.
Maria Jasnorzewska Pawlikowska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: