Uczuciowy jak katolik

Sierpień 12, 2009

Banksy

Dawno, dawno temu cechą charakterystyczną katolików  miało być miłosierdzie, tolerancja i wybaczenie. Hasła głoszone przez niejakiego Jezusa okazały się jednak na dłuższą metę nieżyciowe i tym sposobem wszystkie powyższe zostały zastąpione ewangelizacją czy też nawracaniem.  A uniwersalną ripostą na to, że zamiast mieć szacunek dla odrębności innych, starają się wszystkich urobić na swoją modłę, wpierają im  nowotestamentowy nakaz nawracania na jedyną słuszną wiarę (skąd my to znamy ?). Założenie poniekąd nawet słuszne w teorii, w praktyce powiodło się jakby nie do końca. Dziwnym bowiem trafem ani krucjaty ani procesy czarownic ani nawet brutalna chrystianizacja Ameryki Łacińskiej nie przyniosła rezultatów, może poza wydłużającą się listą ofiar. Czym prędzej zatem krucjaty okazały się inicjatywą świeckich władców (a synodu w Clermont w 1095 roku zapewne nigdy nie było). Autorstwa księgi „Młot na czarownice”, która rozpętała plagę polowań na czarownice, nie dało się co prawda zanegować, ale poszła fama, że obaj biskupi zostali potępieni a sam kościół nie ma nic wspólnego z nagonką i część osób może nie tyle dała się nabrać, co zyskała wygodną wymówkę, by zaprzeczać katolickiej inspiracji polowań. Natomiast o chrystianizacji mieczem kolejnych narodów to i nie ma co mówić. Europa potrzebowała „Lebensraumu”, za mało było ziem dla szlachty i zyskownych prebend a „ucywilizowanie dzikusów” tylko im wyszło na dobre. Tych samych dzikusów, którzy potrafili budować bez użycia koła, znali kalendarz i zawdzięczamy im z połowę znanych obecnie warzyw, ale to detal. Pomniejszych grzeszków jak przyjmowanie przez papieża Piusa XII hitlerowców, kolaboracji z komunistami nie ma nawet co wspominać. Musiały istnieć jakieś wyższe racje, nawet jeśli ich nie było.

Co nie wyszło dawniej ogniem i mieczem obecnie katolicy forsują siłą uczuć.  Religijnych oczywiście. Uczyć, które są notabene nieustannie obrażane. A skoro żyjemy w kraju katolickim to obrażani jesteśmy wszyscy. A przynajmniej powinniśmy.  Przyjeżdża papież do Krakowa – w Gdańsku też nie wypijesz piwa – prohibicja.  Jesteś wyznawcą islamu albo buddyzmu – masz pecha. 15 sierpnia chciałbyś zrobić zakupy ? Nie nada – święto. Chcesz isć na koncert Madonny ? Zapomnij o tym grzeszniku! Madonna wszak nie może śpiewać w Warszawie w tym samym dniu w którym pielgrzymka będzie wkraczała do Częstochowy – jest to obraza uczuć religijnych osób, które przeszły setki kilometrów aby się modlić na Jasnej Górze. Ciśnie się na usta – to niech się modlą a nie obrażają, nie zapominając o frazie „jako i my odpuszczamy”. Jak się będą modlić to się nie będą mieli czasu obrażać.

Uczucia religijne katolików obraża też to, że co najmniej polowa krajów europejskich nie tylko używa haniebnych środków antykoncepcyjnych, ale i nie widzi życia w „życiu nienarodzonym”. Nie wiadomo co prawda, które przykazanie łamią prezerwatywy, ale nie wydaje się aby było to ważne – obraża i już. A tak i sprzyja niemoralnemu prowadzeniu, a wszak okazja czyni złodzieja. W związku z czym przypomina mi się dowcip o bacy,  który  został aresztowany i zaprowadzony przed sąd pod zarzutem pędzenia bimbru. Baca stanowczo protestuje przeciwko oskarżeniu. Sędzia mu na to: Ale aparaturę do pędzenia macie?, a baca na to: To i za gwałt mnie skażcie! Sędzia dopytuje się dlaczego ma skazać górala za gwałt. A baca mu na to: Bo aparaturę też mam.

Uczucia rzecz święta i niesprawdzalna.  Któż mi bowiem udowodni, iż nie obraża kiedy obraża. Tym sposobem uczucia biednych katolików obraża wszystko – dowcipy, satyra, sztuka a nawet opinia Dody o Biblii, któraż to opinia stała się rzekomo przyczyną wykopania jej z telewizji publicznej.   Jedna Doda wiosny nie czyni, ale to pierwsza i jedyna jak do tej pory znana mi korzyść z uczuciowości katolików.  Może poza reklamą dzieł przełomowych i poszerzających horyzonty, co łatwo poznać po tym, iż błyskawicznie znajdują się na kościelnym indeksie dziel zakazanych i są odsądzane od czci i wiary. I tym, że chyba jednak spróbuję powalczyć o bilet na koncert Madonny – może zamiast gorzkich żalów będą egzorcyzmy albo coś równie dracznego…





Między nami

Sierpień 9, 2009

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną –
Zieje przepaść!

Znajdzie się słowo na każde słowo
Znajdzie się wiara na każdą wiarę
Znajdzie się robak na każdy owoc
Na świecę – ogarek
Znajdzie się wina na każdą kkkkkarę
Znajdzie się niechęć na każdą chęć
Na każdy umiar – brak umiaru
Na każdą dłoń – pięść!

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną –
Zieje przepaść!

Znajdzie się siła na każdą siłę
Na każda wściekłość – wściekłość
Przyjdzie nienawiść na każdą miłość
Na każde niebo – piekło
Na objawienie – będzie ślepota
A na głuchotę – dzwon
Na każdą wierność – zapach złota
Na każde życie – zgon.
http://www.free-lyrics.org

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną –
Zieje przepaść!

Na każdą pamięć jest inna pamięć
Na każdy język – język
Na każdą tarczę – miecz i ramię
Na każdą wolność – więzy
Na każdą świętość jest bluźnierca
Na każdą otchłań – spojrzenie wzwyż
Na każde serce – ktoś bez serca
Na każdą boskość – Krzyż

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną –
Zieje przepaść!

Nad tą przepaścią, tą rozpadliną
Tylko nabierać tchu…
Na takiej grani – kto jest bez winy:
Ty tam? Ja tu?
Nic tylko szukać, szukać w otchłani
Ścieżek, mostów i bram…
Byle nie zatrzeć granic:
Kto tu! – Kto tam!

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną –
Zieje przepaść!


Wolność

Sierpień 1, 2009

Jestem prawdomówny. Chociaż akceptuję u innych ich wersje rzeczywistości. Myślę, że na tym polega pierwsza i podstawowa wolność: możliwość tworzenia własnej rzeczywistości na podstawie wszelkich dostępnych prawd.


%d blogerów lubi to: