ESD i chłopak na monocyklu

505

Szaro, brzydko… zmęczona po pracy… Sama nie wiem dlaczego przypomniał mi się chłopak na monocyklu. Być może dlatego, że ten zabawny epizod, rozjaśnił szarość poniedziałkowego poranka. Trudno to nawet nazwać epizodem, ot kilka minut, tyle ile trwa czerwone swiatło na przeciętnym skrzyżowaniu. Jechałam jak co dzień do pracy autobusem, stalismy na skrzyżowaniu a z naprzeciwka nadjechał chłopak na monocyklu… Pozazdrościłam mu swobody, gdyż wyraźnie nie tylko nigdzie się nie śpieszył, ale i nie musiał stać w korku a nade wszystko promieniowała z niego jakaś radość życia. Nieświadomie chyba uśmiechnęlam się przez wielką szybę, on pojechał… Na tym powinno się skonczyć w tym smutnym kraju, ale nie. Za chwilkę zobaczylam, że jedzie tyłem, wyraźnie na mnie zerkając. Roześmiałam się już pełną buzią i śmiałam się te dwie czy trzy minuty, kiedy paradował przede mną wydurniając się. Autobus ruszył… Pomachaliśmy sobie na pożegnanie i już.  Uśmiechałam się jeszcze ładnych kilka minut, nawet dni, kiedy stałam na skrzyżowaniach i przypominała mi się ta scenka. Ów chłopak pewnie do tej pory o tym zapomniał….

Ja pewnie też bym zapomniała, gdyby nie to, że  przypomniała mi się książka(jakby inaczej) dla podlotków, bodaj Małgorzaty Musierowicz, za której twórczością, zdecydowanie przesłodzoną, raczej nie przepadałam i nie myślałam, ze nagle pojawią się z jakichś zakamarków pamieci. Ale akurat nie wiem czemu przypomniało mi się jak w jednej z książek bohaterowie przesyłali ESD – Eksperymentalny Sygnał Dobra, uśmiechając się do ludzi. Dzielili skutkami. Morałem był wniosek, że tylko szczery prawdziwy uśmiech działa i powoduje, że ludzie też się uśmiechają. Szkoda tylko, że częściej patrzą się jak na wariatkę.

Dlaczego o tym piszę ? Jechałam dzisiaj autobusem z pracy, wsród ludzi okutanych w kurtki, z parasolkami i żałowałam, że nie ma żadnego chłopaka na monocyklu…  Jeszcze bardziej żałuję, że większosć osób nie jest w stanie zrozumieć sensu, takiego epizodu. Ci, którym  opowiedziałam tę historię zwykle nie potrafili… Trudno, ich strata. Ja wolę jak w piosence Dżemu „iść własną drogą i uśmiechać się do ludzi”…

Reklamy

3 Responses to ESD i chłopak na monocyklu

  1. Martinez pisze:

    Powiem tak:

    🙂

  2. […] afer i sensacji ktoś będzie miał ochotę zatrzymać się na dłużej nad lekturą wpisu o chłopaku na monocyklu czy bieszczadzkim aniele? Kogo obejdzie samotność małej dziewczynki w wielkim mieście ? […]

  3. Anonim pisze:

    co jakiś czas odświeżam sobie ten wpis i czytam go ze łzami rozczulenia, oby więcej takich chwil nas spotykało 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: