24 i pół

W telewizji, którą oglądam coraz rzadziej widziałam reklamę serialu „39,5”, którego fabuła opierała się na tym, że jakiś mężczyzna budzi się pewnego, pięknego dnia uświadamiając sobie, że za pół roku obchodzi 40-te urodziny i czas naprawić wszystko to, co zdołał zniszczyć: odzyskać żonę, syna, odnieść sukces zawodowy… Założenie ciekawe, gdyż chyba większość osób ma taki poranek, kiedy budzi się ze świadomością, że chyba przespał ostatnich kilka lat, zbliżają się przełomowe urodziny, koledzy osiągnęli sukces, stabilizację, są szczęśliwi a my wciąż nie.

Ja osobiście doświadczyłam tego przeszło rok temu, kiedy zbliżały się moje 25-te urodziny. Fachowo nazywa się to chyba „emerging adultohood” wschodząca dorosłość, kiedy mamy jeszcze brak własnej tożsamości i eksperymentujemy w poszukiwaniu własnej drogi życiowej. Podsumowałam wówczas swoje życie i poczułam bardzo mocno, że jest źle. Po pierwsze robię coś, co mnie zupełnie nie satysfakcjonuje, przeciwnie tracę na to czas i pieniądze a nie mam żadnych korzyści. Nadal mieszkam z rodzicami i nie zanosi się aby miało być inaczej. No i przede wszystkim to okropne poczucie że trwonię czas, który każdego dnia przecieka mi przez palce, nie robiąc nic konstruktywnego i w dodatku w tym wszystkim jestem straszliwie sama. Nikt nie rozumiał a może nie chciał rozumieć czego tak
naprawdę mi było brak.

Looking for umbrella

Tak sobie wówczas nazwałam swoje poszukiwania. Chciałam mieć parasol ochronny, który dałby mi to poczucie, że nawet jeżeli jest źle to mam kogoś lub coś, na co mogę liczyć. Co da mi poczucie, że mogę sobie powiedzieć, że być może teraz jest beznadziejnie, dzieje się nienajlepiej, ale mam w życiu coś, jakiś skarb, którego nikt mi nie odbierze. Ta świadomość miała być niczym parasolka, pod którą w razie potrzeby mogę się schować.

Krajobraz po roku…

Minął rok, nawet nieco więcej. Nie chcę zastanawiać się nad tym ile w moim życiu przez ten czas zmieniło się na lepsze a na ilu frontach poniosłam totalną klęskę. Jednych i drugich będzie pewnie bardzo wiele i nie wiem czy zyski przewyższą straty, zwłaszcza te, które poniosła moja osobowość, pewność siebie, wiara we własne możliwości. Nie będę się rozliczała, co mi się udało a co nie i czy to co osiągnęłam jest aby na pewno tym o czym marzyłam. W końcu nie to jest najważniejsze. Ważne jest nawet nie to, że dzięki tym wszystkim przeciwnościom losu stałam się dojrzalsza, silniejsza, bardziej samodzielna. Ważne jest otrząśnięcie się z marazmu i spróbowanie. Jak głosi slogan – kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Stwierdzenie jak każdy slogan tyleż banalne co prawdziwe.

Jeszcze tylko kilka dni i kolejne urodziny. Tym razem nie mam dręczącego poczucia, że się starzeję. Wprost przeciwnie, tyle jest rzeczy na które się cieszę i które na mnie czekają.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: