Forever young, czyli o wspólczesnych świątyniach

Marzec 22, 2009

Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever, forever and ever
Forever young, I want to be forever young
Do you really want to live forever? Forever young…

Nieśmiertelność. Kamienie filozoficzne, eliksiy, pakt z diabłem – literatura pełna jest przykładów historii tych, którzy chcieli zyskać sobie nieśmiertelność. Jeszcze inni pomysły literackie wcielali w życie, jak chociażby słynna Elizabeth Batory, która zamordowała setki dziewcząt, aby odzyskać młodość kąpiąc się w ich krwi. Pragnienie wiecznej młodości nie jest zatem współczesnym wynalazkiem. Pomimo to ciągle czyta się lub słyszy, że zapanował nagle kult ciała i młodości. Jakie nagle ? Nihil novi sub sole.

Jak widać nie dla wszystkich, gdyż ku mojemu bezbrzeżnemu zdumieniu natrafiłam gdzieś w internecie na wypowiedź przewodniczącego Papieskiej Rady „Cor Unum kardynała Paula Josefa Cordesa, który powiedział, że „włosy stają dęba z powodu danych statystycznych dotyczących rynku” klubów fitness i ośrodków pielęgnacji ciała. A centra te nazwał „nowoczesnymi świątyniami”. Włosy być może stają dęba, ale tak naprawdę czy jest o co podnosić larum ? Zmienił się jedynie kanon urody. Figura przypominająca ludzika Michelin jest już przeżytkiem, na topie jest młode, jędrne ciało. Pieniądze, które kiedyś ludzie przeznaczali na nakrycie głowy z trzystu pereł, suknię z brokatu albo kryształowy kielich, który rozbijali o głowę po wypiciu toastu, ostatecznie sznur korali teraz wydają na kartę członkowską i wygodne obuwie sportowe. To zbrodnia ? Kardynał dodaje, że Włosi wydali w klubach fitness i podobnych centrach 15 –20 miliardów euro. I cóż z tego ? W końcu księża wydają równie wiele na pompę w kościołach – kosztowne ornaty, kipiące od złota świątynie, kosztowne samochody i nikt im tego nie wypomina. Nie uważam, że ja czy ktokolwiek inny powinien mieć wyrzuty sumienia tylko dlatego, że chce się czuć lepiej ze sobą.

Pomijając nawet stanowisko kościoła, gdyż nie o dysputę światopoglądową tak naprawdę chodzi. Kluby fitness cieszą się wątpliwą sławą w czasach, kiedy tak zwany rozwój osobisty stał się słowem-wytrychem i kiedy płacąc bez zmrużenia oka setki złotych pocieszamy się, że inwestujemy w siebie. Klub fitness przez większość życia istniał równolegle do mojego życia, nie prostopadle i kojarzył mi się z rozchichotanymi nastolatkami, wyglądającymi jakby nie wychodziły z solarium oraz z tak zwanymi „hippie”, ludźmi około 30-35 lat, których kariera jest ściśle uzależniona od wyglądu . Cóż, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Sporo jest osób w średnim wieku, które trudno na pierwszy rzut oka posądzać o znaczące sukcesy, aktywnych seniorów, czy osób takich jak ja – chcących zwyczajnie zrzucić kilka kilo, pograć w squasha i relaksować się w saunie. Nawet teraz, kiedy sama korzystam, ani się nie uzależniłam od bywania tam ani nie stał się dla mnie „współczesną świątynią”. Samousprawiedliwienie ? Chyba nie. W końcu nic nie przychodzi samo. Karta stałego bywalca nie gwarantuje sukcesu, wszystko trzeba wypracować i okupić własnym potem. Wyrzeczenie, poświęcenie, praca nad sobą, czyli coś, co tak naprawdę Kościół powinien popierać, nawet jeżeli pieniądze trafiają do kas klubów a nie kościołów. Dlaczego jest inaczej ? Może dlatego, że centra fitness oferują coś, czego ludzie nie dostają w Kościele – szansę na sukces, na odkrywanie samych siebie, bez ciągłych zakazów, nakazów i moralizowania, będącego jedynie pustosłowiem, za którym stoi hipokryzja. Jest niedziela – „dzień boży”. Z dresem w torbie mijam po drodze kościół, ja już wybrałam swoją „świątynię”…


Urodziny

Marzec 19, 2009

177220_inmsg1

Dziś są twoje urodziny wznieś więc chociaż jakiś skromny toast…

Przez smutki i grzechy i tyle stronic pustych,
Dobrnęłam do urodzin dwudziestych i szóstych.
Cóż zyskałam ? Szczęście ? Karierę ? Cześć ?
Nic – tylko lat tych dwadzieścia i sześć!

Inspired by G.G. Byron


24 i pół

Marzec 13, 2009

W telewizji, którą oglądam coraz rzadziej widziałam reklamę serialu „39,5”, którego fabuła opierała się na tym, że jakiś mężczyzna budzi się pewnego, pięknego dnia uświadamiając sobie, że za pół roku obchodzi 40-te urodziny i czas naprawić wszystko to, co zdołał zniszczyć: odzyskać żonę, syna, odnieść sukces zawodowy… Założenie ciekawe, gdyż chyba większość osób ma taki poranek, kiedy budzi się ze świadomością, że chyba przespał ostatnich kilka lat, zbliżają się przełomowe urodziny, koledzy osiągnęli sukces, stabilizację, są szczęśliwi a my wciąż nie. Czytaj resztę wpisu »


Czas…

Marzec 6, 2009

„Czas to upływające chwile , ziarenka piasku przesypujące sie w klepsydrze. Czas to momenty i zdarzenia , którymi tak chętnie próbujemy go mierzyć… ”

A. Sapkowski


%d blogerów lubi to: