21 stycznia Najsmutniejszy Dzień w Roku – ponoworocznie

Sam, bez 99 innych...

Sam, bez 99 innych...

Sylwester, Nowy Rok i ani się człowiek obejrzał a tu już połowa miesiąca minęła i tuż tuż 21 stycznia, od kilku lat już ogłoszony najsmutniejszym dniem w roku.

Gdybym to ja miała ustalać datę najsmutniejszego dnia w roku to pomimo tego, iż podśmiewam się troszkę z precyzyjnych wyliczeń w tak delikatnych kwestiach to byłby to chyba Sylwester. Wchodzimy przecież w Nowy Rok w przeważającej większości z nadzieją, że będzie lepiej. Bez względu na to jak i z kim go spędzamy to życzenie noworoczne jest takie samo – oby był lepszy niż ubiegły. Przecież to dlatego tak hucznie weń wchodzimy, wierząc, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. Nie bacząc często, iż dla wielu oznaczałoby to dogorywanie na największym kacu świata przez pozostałe 364 dni.

Tymczasem mija dzień za dniem. Większość ludzi uświadamia sobie, że na dworze jest brzydko, smutno i nijako a postanowienia noworoczne już dawno zniknęły z tablicy korkowej nad biurkiem jako nieaktualne. Dochodzi do tego świadomość, że jest zaledwie połowa miesiąca a nasza pensja poszła na pokrycie szaleństw sylwestrowych (nowa sukienka, nowe narty, weekend w Paryżu). I co najgorsze nic a nic się nie zmieniło. Waga nie chce sama spadać, książki do nauki języka porastają kurzem a wymarzona praca, miłość, samochód nie spadły nam z nieba w międzyczasie. Ze sklepów zniknęły dekoracje świąteczne (uffff) za to pojawiły się tandetne różowe dekoracje i wszechobecne serduszka, przypominające nam o „Święcie zakochanych”. Walentynkach, które połowa ludzkości najchętniej by zdelegalizowała bez względu na to czy akurat z kimś są czy nie, gdyż konieczność napędzania machiny marketingowej, tylko dlatego żeby nasza połówka nie czuła się urażona, nie każdemu przypada do gustu. Ci, zaś którzy swojej połówki nie mają i generalnie przechodzą nad tym do porządku dziennego są torturowani nachalną reklamą i jeszcze bardziej uświadamiają sobie swoją samotność, bezwiednie przemknie przez głowę kilka smutnych, gorzkich myśli. No i urodziny. Urodziny w ciągu pierwszych kilku miesięcy roku z podwójną siłą uświadamiają nam, że przyszedł kolejny rok, jesteśmy znowu starsi a w naszym życiu nic się nie zmieniło i nie zanosi się aby się miało zmienić. Ta sama rzeczywistość, brak perspektyw, szare życie. Ci, którzy są samotni zazdroszczą rówieśnikom z rodziną i domem z ogródkiem, z kolei młode matki chętnie wyrwałyby się na szalony wypad weekendowy. Wypadałoby coś postanowić, zmienić, ale tak strasznie trudno znaleźć w sobie motywację, jakiś impuls, cokolwiek.

Do Najsmutniejszego Dnia w Roku jeszcze całe dwa dni. Do jednego przyjdzie ten dzień wcześniej, do innego później. Może warto zrobić coś, co sprawi, że nie będziemy się wówczas snuli smutni z kąta w kąt. Na urodziny, Walentynki i inne okoliczności zewnętrzne wpływu nie mamy, ale postanowienia… Czy coś stoi na przeszkodzie, aby się zacząć odchudzać od lutego czy marca a na kurs językowy zapisać we wrześniu. A nawet jeśli się nie uda… Trzeba wiele razy upaść a nawet sięgnąć dna, aby się mieć od czego odbić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: