„Pozwól mi wejść”

wampir

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.

Po obejrzeniu filmu „Wpuść mnie” (åt den rätte komma in) od razu zaczęłam żałować, że nie znałam wcześniej książki. Wydaje mi się, na podstawie tego, co zobaczyłam, że aczkolwiek percepcja może być już trochę skażona wizją reżysera, to jednak warto poznać myśl pisarza. Poznać, przynajmniej na tyle, na ile pozwoli niedoskonałość wszelkich przekładów i skostnienie własnego umysłu, który mimo wszystko trudno czasem przyjmuje obrazy inne, niż te do których przywykł. Po raz kolejny okazało się, że przyjęcie podpowiedzi, sugestii, aby zapoznać się z czymś, co na pierwszy rzut oka wydaje się przereklamowane, pseudoambitne lub zwyczajnie nudne może okazać się pozytywnym zaskoczeniem.

Zafascynowana filmem i pewną wizją, która mi się nasunęła zaczęłam czytać recenzje, szukając niejako rozwinięcia lub potwierdzenia swojej tezy, czego w myśl przyjętego modus operandi nigdy nie robię przed obejrzeniem filmu. Jak się okazało słusznie, gdyż film, w kręgach znawców i tych którzy się za znawców uważają, zyskał sobie miano „ambitnego”, efektem czego były mniej lub bardziej koszmarne wywody mielące w nieskończoność pogląd jak to się kino europejskie różni od amerykańskiej papki. Co za tym idzie zaowocowało to licznymi recenzjami, niestety, mającymi niewiele wspólnego z tym, co mnie interesowało w filmie najbardziej.
Przyjaźń zastraszonego 12-letniego Oskara z Eli, która okazuje się być wampirem to przede wszystkim znamienne jako ilustracja tego jak bardzo potrzebujemy akceptacji. Samotny, niepewny siebie chłopiec rozpaczliwie pragnął czyjeś uwagi, chociażby zainteresowania, którego nie zaznał na co dzień. Dziewczynce, która w ogóle zwraca na niego uwagę, pożycza to, co ma najcenniejsze – kostkę rubika. Drobiazg niby, niewielki i nieistotny, ale nabiera symbolicznego wręcz znaczenia. Z czasem ofiarowuje tej jednej istocie, która go zaakceptowała takim, jakim jest swoją niedojrzałą jeszcze miłość, pierwsze uczucie. Uczucie tym silniejsze, że Eli dala mu bezcenny dar – wiarę w siebie, poczucie, że ktoś przy nim stoi, akceptuje go. To dało mu siłę by stawiać czoło okrutnej rzeczywistości. Dlatego Oskar wolał udać się z Eli na tułaczkę, dzieląc jej samotność niż ją stracić.

Elementem kluczowym jest jak dla mnie również tytuł, tłumaczony jako „wpuść mnie’ lub „pozwól mi wejść”. Prześladowany, samotny chłopiec, który na co dzień wszystkie emocje tłumi w sobie, w głębi duszy pragnie zemsty, rewanżu. Budzi się w nim instynkt mordercy, który chce by jego prześladowcy cierpieli, krzyczeli ze strachu przed nim. Przed chłopcem, który w szkole jest popychadłem. Eli, która jest wampirem, nie może wejść, jeżeli nie zostanie zaproszona. Grozi jej to śmiercią. Zło, które Eli uosabia, śmierć i samotność, nie mają dostępu do ludzkiej duszy i serca, jeżeli sami ich nie zaprosimy. Nieszczęście, upokorzenie, samotność możemy przezwyciężyć lub się im poddać. Być może następnym razem to Oskar poprosi Eli, aby pozwoliła mu wejść do jego świata, mrocznego, samotnego, wypełnionego śmiercią. Wszak dla osoby, która jest bezgranicznie samotna i nieszczęśliwa zło jest pociągające. Wydaje się łatwiejszą drogą, podobnie jak samobójstwo.

„Pozwól mi wejść” to film, pozwalający nam wejść głębiej w samych siebie i zrozumieć także nasze motywy postępowania. Większość osób, poza skrajnymi egocentrykami skupionymi wyłącznie na sobie, jest gotowych na wiele dla zdobycia przyjaźni lub chociażby uwagi innych. Chociażby jednej osoby, która przyjęłaby nas takimi, jakimi jesteśmy, nie próbując nas zmieniać. Ofiarowując symboliczną kostkę rubika, wyciągając rękę z tym, co mamy najcenniejsze – naszymi uczuciami, ofertą przyjaźni prosimy o akceptację. Bez słów prosząc: „Pozwól mi wejść”. Podobnie jak Eli stajemy się wówczas całkowicie bezbronni, bliscy śmierci, jeżeli nie dostaniemy zaproszenia, mając wówczas do wyboru – zginąć lub odejść, co nie zawsze stanowi dużą różnicę.
Pozwól mi wejść to słodko-gorzka opowieść to życiu, miłości i śmierci. Trzech najważniejszych sił, kierujących ludźmi. Ludźmi, którzy tak często wysyłają niemą prośbę „pozwól mi wejść”…

Reklamy

2 Responses to „Pozwól mi wejść”

  1. ralph ellison pisze:

    dobrze , ze nie czytalas ksiazki przed filmem, ksiazka jest raczej kiepska, film jest nakrecony pod lepszym ciekawszym kątem niz ksiaza, zreszta pisalem wlasnie o tym na stronie przystan-literacka.pl, w zakladce felietony, jakby co to sie polecam.

  2. navi pisze:

    Ralph nie masz racji co do książki. Owszem film jest nakręcony doskonale, ale w niczym nie pobije książki będącej o wiele ciakawszą niż film. Radze osobiście najpierw oglądnąć film, żeby się nie zawieść nad pominiętymi faktami opisanymi w książce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: