W moim magicznym miejscu


„Tak w każdym miejscu i o każdej dobie

Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,

Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,

bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.”

Magiczne miejsce… Sama nie wiem dlaczego użyłam akurat tego określenia, które  stało się już tak bardzo spospolitowane, ale jednocześnie, przynajmniej jak dla mnie, jedyne odpowiednie. Być może już coś takiego jest, że niektóre miejsca, ludzie, przedmioty są właśnie takie, że nabierają dla nas szczególnego znaczenia, nawet wtedy gdy na razie są jeszcze marzeniem lub są już jedynie przebrzmiałym echem dawnych czasów. Po prostu magiczne.

Gdybym miała w końcu tę tablicę, której od kilku miesięcy nie mogę kupić, mogłabym się pobawić w coś podobnego do zabaw pedagogicznych: w chmurki tagów, połączone z mapką.  Na mapce umieściłabym może punkciki, może chorągiewki albo jakieś pamiątki związane z miejscem, osobą, marzeniem. Niektórzy mają swoje sekretne pudełka a ja swoją mapkę, na razie gdzieś głęboko w myślach i w sercu, upstrzoną punkcikami.

Tak wiele chciałabym tam zawrzeć. Pokazać miejsca o szczególnym dla mnie znaczeniu, tak wiele jeszcze dodać miast, krajów, w których jeszcze nie byłam. Najbliższe mi miejsca … Mam takich wiele i tak naprawdę trudno powiedzieć czasem, co jest w nich tak niezwykłego. Może nawet nie chcę z obawy, że ktoś nie zrozumie, wykpi… Takie np. Łazienki. Miejsce, które najbardziej kojarzy mi się z Warszawą, Warszawą jeszcze z czasów, gdy tu nie mieszkałam. Byłam w nich zaledwie tydzień temu i wszędzie czekały na mnie duchy przeszłości „gdziem z tobą bywał, gdziem się z tobą bawił” a jednocześnie były zupełnie inne. Ustrojone w jesienną szatę piękne, pełne życia z tymi drzewami w złotych i czerwonych koronach, ale jednocześnie czuło się coś majestatycznego, czego nie  było wiosną. Powiew historii może lodowate tchnienie zimy, czającej się tuż, tuż.  Tak trudno to ująć w słowa.

Przywołując wspomnienia przychodzi mi na myśl tyle miejsc. Barbakan i stare miasto, które tak pięknie wyglądają w nocy. I kazimierska Góra Trzech Krzyży oświetlona sztucznymi ogniami, na którą weszliśmy w Sylwestra, aby lepiej widzieć miasteczko nocą.  Święty Krzyż, na który wdrapałam się w szpilkach a wracając zgubiliśmy się w straszliwej mgle. Jak to zawsze ja, jak to prawie wszyscy ze mną.  Bieszczady…

Ale to nie wszystko, jest jeszcze tyle chorągiewek na mojej mapce. Przecież w tylu miejscach jeszcze nie zdążyłam być. Te chowam głęboko, aby nieopatrznym słowem nikt ich nie sprofanował, nie odebrał uroku, nawet nieświadomie.  Są też czarne plamki – miejsca do których nigdy nie wrócę lub nigdy nie pójdę, gdyż zbyt wiele wiąże się z nimi smutnych wspomnień. Ale i takie, które po prostu zupełnie mnie nie interesują. Stanowczo wykreślam nocne kluby, gdzie niczym krowa na targu trzeba poddać się selekcji. Wszystkie sushi bary po tym jak ostatnio skusiłam się na ten wątpliwy smakołyk i … i nie mogłam go przełknąć, więc żułam straszliwie długo, gdyż wrodzone dobre wychowanie nie pozwoliło mi go wypluć.  I wszędzie tam gdzie jest zimno… i…

Magiczne miejsca mają to do siebie, że nie da się racjonalnie wytłumaczyć komuś co dla ciebie znaczą. O ich znaczeniu nie decyduje żadna wartość obiektywna, lecz wspomnienia, czas, to „coś”, co sprawia, że jedynie czytając o jakimś miejscu mówimy sobie, że to koniecznie kiedyś muszę zobaczyć. Być może to kiedyś nigdy nie nastąpi, ale …

Magicznym miejscem jest dla mnie nawet ten blog. Niewiele na nim piszę, chcąc zachować jego charakter. Chcę, aby był miejscem, gdzie naprawdę piszę z potrzeby a nie dlatego, że kolejne cyferki na kalendarzu z prawej strony świecą niepokalaną bielą, świadczącą, że nic tego dnia nie dodałam. Dlatego tak wiele jest tu pustych miejsc, białych stron… Chciałabym po latach tu wrócić i przeczytać zapis swoich uczuć, przeżyć, myśli, którymi chciałam się podzielić, małych smuteczków i małych radości a nie relację ze wstawania z łóżka i obierania kartofli. Przeczytać to czym żyłam, co mnie cieszyło a co smuciło. Wrócić do  tekstów piosenek, które mogłyby być napisane przeze mnie i cytatów osób, które jakby czytając mi w myślach, już dawno wypowiedziały moje uczucia, czyniąc to daleko lepiej niż ja kiedykolwiek będę w stanie. Taki pamiętnik – nie pamiętnik.

Magiczne miejsca… Nawet jeśli wspomnienie powoduje, że niespodziewanie w oczach pojawią się łzy, warto je mieć i pielęgnować pamięć. Wszak one także są cząstką nas samych, „bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił”.

Reklamy

One Response to W moim magicznym miejscu

  1. Martinez pisze:

    Ciekawe, chyba każdy ma jakieś magiczne miejsca? Oczywiście pisząc „każdy” na myśli mam każdego myślącego i odczuwającego człowieka. Jeżdżąc na rowerze nad Wisłą, trafiłem kiedyś do rezerwatu przyrody, zaraz z drugiej strony pałacu w Wilanowie. Człowiek czuje się tam jak w innym świecie. Herbaciarnia na starym mieście, ze względu na swój klimat i generowane zapachy. Pewien stary, jeszcze XIX wieczny pensjonat na Bukowinie Tatrzańskiej… Kurcze kilka jeszcze bym wymienił miejsc, które magiczne są nie dla wszystkich, ale dla mnie na pewno. I nawet, jeśli tak jak piszesz, niektóre z nich wywołują pewne wzruszenie, to łza w oku już dawno się nie kręci, wspominam raczej przyjemne chwile, które już nie powrócą, ale były i nikt mi ich nie zabierze. I Tobie też. Moja mapa również czeka na wypełnienie. Właśnie zaopatruje się w dostateczną ilość chorągiewek, aby to uczynić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: