Home, sweet home…

„Tam gdzie był mój rodzinny dom
W pustych ścianach wieje tylko wiatr(…)

To co masz, to suchej ziemi garść
Twój największy i jedyny skarb”

Home, nothing like home.. Powiedzenie to żyje zapewne w wielu językach. Nie ma jak w domu ?

Przyjeżdżając co jakiś czas do domu rodzinnego za każdym razem mam zupełnie inne uczucia. Za pierwszym razem wręcz strasznie nie chciałam wracać do stolicy. Miałam powody, dla których powinnam a nawet takie, dla których chciałam wrócić, ale z drugiej strony tak bardzo pragnęłam zostać. Zostać tutaj, gdzie znałam każdy kąt, wszystko i wszystkich. Gdzie umiałam bez żadnego problemu, szukania, pytania załatwić każdą sprawę i problem, który „na wygnaniu” wiązał się z wysiłkiem i trudnościami.Wyjeżdżałam ze łzami w oczach, przełamując się, z musu. Miałam przy tym poczucie, że po pierwsze nie mam wyboru, gdyż sama sobie wybrałam taką drogę i nie mam prawa się poddawać przy pierwszej okazji. Wyjeżdżałam ze świadomością, że tam nigdy nie będzie mój dom.

Kolejny pobyt w domu był już mniej traumatyczny. Nadal czułam się bardziej u siebie w rodzinnym miasteczku Tutaj przyjechałam załatwić ważne sprawy, tutaj miałam przyjaciół. Tym razem jednak wracałam bez smutków i żalów, wiedziałam, że jest ktoś, kto mnie przywita, że mam po co i dla kogo wracać. Miasto, do którego rzucił mnie przewrotny los, nie wydawało mi się już takie obce. Czułam się raczej jakbym wracała po trosze do siebie, na „swoje” po krótkiej wycieczce.

Na swoje albo i nie, gdyż nie wiedząc jak będzie wyglądała moja dalsza sytuacja w pracy zastanawiałam się często, o wiele częściej niż się do tego przyznawałam, nad swoją przyszłością w wielkim mieście. Z jednej strony samodzielne życie, niezależność finansowa bardzo mi się podobały… Z drugiej jednak strony… Gdy mój w miarę bezpieczny azyl, który z takim wysiłkiem budowałam, powoli rozsypywał się dzień po dniu i zużywałam wszystkie siły walcząc z przeciwnościami losu, podpierając walącą się budowlę, która osypywała się bezustannie i gdy tylko załatałam problem w pracy, natychmiast pojawiał się w życiu prywatnym i na odwrót. Wiedziałam wówczas, że jeśli okaże się to konieczne bez żalu wrócę do domu, zostawiając zgliszcza budowli, która miała szansę być piękna, a której nie dane mi było uratować. Wiedziałam, że tylko tam będę w zaciszu lizać rany i starać się odbudować poczucie własnej wartości.

Życie jak to zwykle bywa okazało się przewrotne. Gdy tylko udało mi się odbudować ściany mojego małego azylu, wpadła trąba powietrzna i zniszczyła wszystko co było w środku, pozostawiając po sobie na zgliszczach tylko garść muszelek „największy i jedyny skarb”. Poczułam wówczas jak bardzo nie chcę tam być i jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że tynkując pięknie ściany, zamknęłam sobie drogę powrotu. Przynajmniej na razie.

„Dobrze wiesz, trudno wolnym naprawdę być
Wolność to tylko złuda i miraż
Wiem, że
Lepszy czas  musi przyjść, musi przyjść”

Dziś, po raz kolejny jestem w rodzinnym domu i czuję to samo co za pierwszym razem. A być może teraz jest nawet gorzej. Tym razem czuję, że powinnam chcieć wracać, w końcu nie tylko ściany mam pięknie otynkowane, ale i udało mi się rozpocząć wznoszenie przybudówki. Zarazem jednak któż chciałby wracać do domu, za którego piękną fasadą nic nie ma, jest tak pusto, „w pustych ścianach wieje tylko wiatr”.  To takie proste – zostać w domu, zamknąć się w swoim pokoju i wyzwolić się z jarzma kapitalizmu. Móc wstawać kiedy chcę i nie wstawać kiedy będę wolała zostać w łóżku. Płakać do woli w poduszkę, bo nikt nie będzie patrzył rano na moje zapuchnięte oczy i czerwony nos. Rzucić o ścianę komórką i nie słuchać pytań co się stało. Móc być nareszcie sobą i …. I. zaczynać wszystko, z mozołem od początku.

Toczy koła czas… Zegar powoli odmierza minuty…

Lepszy czas musi przyjść ?


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: