„Kiedy pomyślę sobie, że jutro będzie kolejny dzień taki sam jak dziś…”

empty-hand

Pustka… Czytałam kiedyś o personifikacji pustki. Pustki, której nie można było zobaczyć, ale która gdy się pojawiała odbierała chęć do życia tym, którzy znaleźli się w jej strefie oddziaływania. Pokonywała ich wywoływaniem poczucia beznadziejności, odbierała chęć życia poprzez pokazywanie jego bezsensu, miałkości, wszystkiego co zniszczyliśmy, zaprzepaściliśmy, zostało nam odebrane.

Dla mnie pustka jest inna.  Ma smak zielonej herbaty w czarnym dzbanuszku, zmieszanej z połykanymi łzami. Zgniłych winogron, które nigdy nie stały się składnikiem obiadu. Ma zapach… zapach, który pozostał w pokoju, na koszulce…

Pustka jest jak… zaciśnięta dłoń, w którą próbowaliśmy pochwycić rajskiego ptaka, a która po otworzeniu okazuje się pusta. Jest jak dziura, wyrwa, wyszarpany z układanki fragment. Fragment, który można próbować zastąpić innym, zasłonić, zacerować, ale to nigdy nie będzie to samo. Zawsze będzie widać, że to tylko mniej lub bardziej udana próba wypełnienia, ale nie oryginał. Mówi się, że nie ma ludzi i rzeczy niezastąpionych. Zastąpić być może się da. Z czasem być może nawet będziemy zadowoleni, być może nawet szczęśliwi. Ale to już nigdy nie będzie to ! To nie będzie to samo, to zawsze będzie tylko substytut…

Mimo tej świadomości, że pewne rzeczy, osoby, zdarzenia są niepowtarzalne, gdy pojawia się pustka próbujemy za wszelką cenę ją zagłuszyć, wypełnić… Chyba, że  wybierzemy „łatwiejsze” wyjście – ucieczkę od ludzi, od świata, od życia… Lecz jeśli mimo wszystko zdecydujemy się jakoś trwać, wówczas staramy się znaleźć coś, co na powrót nada naszemu życiu sens lub przynajmniej zmniejszy ból. W ciągu jednego wieczora kupujemy odtwarzacz mp3, do tej pory jakoś zbędny, rozważany ale ciągle jakoś wykreślany z listy sprawunków, a który nagle stał się nieodzownym sposobem zagłuszania myśli, aby nawet przez chwilę nie być sam na sam ze sobą. Zgodnie z radami z jakiegoś kolorowca zapisujemy się na kurs robienia ceramiki, haftu krzyżykowego lub gry na gitarze.  I do końca życia dana czynność przypomina nam beznadziejne, listopadowe wieczory, kiedy wkuwaliśmy włoskie słówka, byle tylko się czymś zająć, nie myśleć. I codziennie mamy ochotę powiedzieć, niczym w filmie „kiedy pomyślę sobie, że jutro będzie kolejny dzień, taki sam jak dziś…” ze świadomością, że dokładnie tak będzie, że nic się nie zmieni i jutro będziemy się czuć dokładnie tak samo beznadziejnie, a gniotące nas poczucie pustki nie zniknie.  Że jutro też do snu ukołyszą nas łzy… telewizor… alkohol… Że jutro też nie pościelimy łóżka, bo jakie to ma w końcu znaczenie… Że jutro w pracy też będziemy zachowywać się jak automat, popełniając kolejne błędy, gdyż myślimy zupełnie o czym innym…

Czas leczy rany… Z czasem zapomnisz… Truizmy, którymi tak chętnie szafujemy. Tak, leczy. Tak, zapomnisz albo przynajmniej wspomnienia nie będą tak bolesne. Ale pustka pozostanie.  Ona nie obeschnie niczym łza na policzku osuszona wieczornym wiatrem. Pustka pozostanie. Ta pustka, z którą miałam nadzieję się rozstać, a która wciąż jest ze mną, wciąż powraca niczym moje drugie imię.  No cóż, jak to napisałam przeszło rok temu:

Trzy siostry

mamy tylko siebie

krok w krok podąża ze mną moja siostra Porażka

i nie opuszcza mnie moja siostra Pogarda

Podpisano: Pustka

Reklamy

2 Responses to „Kiedy pomyślę sobie, że jutro będzie kolejny dzień taki sam jak dziś…”

  1. Martinez pisze:

    Dużo prawdy w tym, co piszesz. Jak mówią Anglosasi „sad, but true”. Jasne, że na logikę można sobie wytłumaczyć, że przecież życie przed Tobą, że to może wcale nie koniec, a dopiero początek, że coś co teraz wydaje się najlepsze i niezastąpione, kiedyś wyblaknie przy czymś nowym, ale tu głowa swoje a serce swoje i dopóki człowiek nie wpakuje się „z siłą wodospadu” na jakąś szansę, żeby to wszystko zmienić na lepsze, najzwyczajniej takiej szansy nie dostrzeże. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz pościeliłem łóżko… Nie ma po co.

  2. triszka pisze:

    fantastyczny blog. widać wielką dojrzałość w twoim stylu pisania. czuję tutaj magię i nie potrafię się od niej oderwać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: