Wołanie przez ciszę…

„Nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd…”

Niejednokrotnie zastanawiałam się co kieruje ludźmi, którzy popełniają samobójstwo.

Nie tymi, dla których samobójstwo stanowi jedyne honorowe wyjście z sytuacji i tak naprawdę stanowi akt odwagi a nie tchórzostwa. Nie chciałabym także oceniać tych, którzy zostali tak straszliwie okaleczeni przez los, że nie umiały sobie z tym poradzić. Mam na myśli samobójstwa, o których codziennie czytamy w gazetach – młodych ludzi, którzy targnęli się na swoje życie, gdyż nie mieli już sił na dalszą walkę z przeciwnościami losu. Samobójstwa, na które nie zwrócimy uwagi, dopóki nie dowiemy się o śmierci kogoś bliskiego.

„To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat…”

Zastanowiłam się nad tym na nowo, gdyż uświadomiłam sobie jak kruche jest życie każdego z nas. Wystarczy czasem nawet chwila, impuls, nagły zawód, zła wiadomość, zwłaszcza jeśli problemy się nawarstwiają, piętrzą od dłuższego czasu… Wystarczy czasem stanąć przy oknie, popatrzeć w dół, na ulicę i pomyśleć, że za chwilę to wszystko może się skończyć. Nie będzie problemów, zmartwień, szarpania się… Większość osób cofa się wówczas raptownie, zdając sobie sprawę z tego, że jeszcze kilka sekund namysłu i faktycznie mogłoby być po wszystkim. Tak łatwo nieodwracanie przerwać nić życia.

„Nie chcę się skarżyć na swój los…”

Depresja ciągle jest u nas lekceważona. Zbywana lekceważącym wzruszeniem ramion – to tylko nerwy, to przejściowe, nie ma co dramatyzować, ludzie mają większe problemy… Zbyt wiele razy osoby, które naprawdę potrzebują pomocy i pomimo wewnętrznych oporów próbują się przełamać, właśnie poskarżyć, uzyskać nawet nie radę, ale odrobinę zrozumienia, zainteresowania, świadomości, że druga osoba rozumie nasz problem i chociaż nie może nam pomóc to jest z nami i nas wspiera są odtrącane i pozostawiane samym sobie a ich problemy lekceważone. A przecież coś, co dla nas jest niewarte nawet miejsca w pamięci, dla innych może być życiowym dramatem. Z chwilą gdy tego wsparcia, kilku słów zabraknie pozostaje pustka, wołanie przez ciszę.

Ciebie wołam, ale cisza i pustka dookoła….”

Samobójstwo często jest wołaniem o pomoc. Wołaniem, które zbyt często zostało usłyszane zbyt późno. Wołaniem, którego nie chcieliśmy słyszeć lub zbagatelizowaliśmy, myśląc, że to nic takiego. Usprawiedliwiając siebie samych, że myśleliśmy, że lepiej będzie się nie wtrącać, że zawsze sobie dawał radę, więc i tym razem będzie tak samo. Wołaniem, którego nie chcieliśmy słyszeć zajęci swoimi sprawami, wypełnieni swoimi problemami, mniej lub bardziej wyimaginowanymi potrzebami. Wołaniem, które wówczas, gdy znajdziemy wreszcie czas, aby odpowiedzieć, okaże się tylko echem, odbijającym się od pustych ścian.

Ty, Panie tyle czasu masz,
Mieszkanie w chmurach i błękicie,
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać.
Ja się nie skarżę na swój los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję że,
Że chyba wiesz co robić Panie?

Ile mam grzechów, któż to wie,
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do niebios bram,
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętą ….
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że,
Że chyba wiesz co robisz Boże?

To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat,
A gdy się zbudzę, westchnę cóż,
To wszystko było chyba zamiast…
Lecz póki co w zamęcie trwam,
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl,
Przecież nie jestem (? ) tu za karę.
Dziś czuje się jak mrówka,
Gdy jakiś but tratuje jej mrowisko.
Czemu mi dałeś wiarę w cud
A potem odebrałeś wszystko ?!
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Choć wiem jak będzie jutro rano,
Tyle powiedzieć chciałam Ci,
Zamiast pacierza na dobranoc.

Advertisements

2 Responses to Wołanie przez ciszę…

  1. Martinez pisze:

    To prawda, żyjemy w czasach, gdzie o depresję nietrudno, życie w zawrotnym tempie, walka o pieniądze, pozycję, uczucie… Wszystko to potrafi dobic nawet bardzo odpornych ludzi, kiedy problemy się kumulują, jak wygrana w Lotto. Czasem mała kropla potrafi przelac czarę goryczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: