Debilizm w sieci…

„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”

Stanisław Lem

Debilizm w sieci…

Prawie jak samotność i równie często, jeśli nie częściej spotykany. Na pewnym forum zainspirowana trochę wypowiedzią kolegi, poruszyłam już ten temat a przynajmniej zaczęłam, ale uznałam, że można by a nawet trzeba ten problem trochę rozwinąć. Co prawda jest to temat rzeka i nie ma chyba dnia by nie pojawiła się podobna krytyka, ale na szanującym się blogu nie może zabraknąć narzekania na polską rzeczywistość wirtualną. 😉

Nie będę się w rozwodziła przesadnie nad blogami, prezentującymi cały wachlarz możliwości pokazania własnego debilizmu. Mamy tu przekrój: od rozmemłanych pamiętników emo i innych dzieci neo, poprzez tzw. blogi z dodatkami, gdzie głównym zajęciem 12-latek jest oddawanie komci pod nociami za reklamki, nie wspominając już o pseudofilozowicznych, przeintelektualizowanych rozważaniach (;-)) i blogach typu super gry, Wentworth Miller jest cudny czy Wszystko o perfumach xx . Nie mam też zamiaru pisać  o wszelkiej maści trollach, noobie, osobach w dobrej wierze rozsyłających łańcuszki, zmuszając nas do działań mniej lub bardziej drastycznych celem uświadomienia i pozbycia się powiadomień o albańskich wirusach i tym podobnych rewelacji, zaśmiecających skrzynkę mailową i archiwum.

Rzecz będzie o debilizmie na forach i serwisach społecznościowych a uściślając –  o ich użytkownikach. Internet daje możliwość anonimowości i to m.in. powoduje, że odkrywamy takie cechy swojego charakteru, których normalnie może nie ujawnilibyśmy. Pod pseudonimem, który broń Allahu i wszystkie dobre duchy, nie wskazuje na nas i w żadnym wypadku nie da się danej osoby z nami połączyć, możemy wreszcie dać upust fascynacji czymś, do czego wstydzimy się przyznać a nawet więcej – publicznie drwimy, aby przypadkiem nikt nie odkrył, że tak naprawdę nas to fascynuje. Obawa przed wyszydzeniem ? Niepewność własnych pragnień ? Przed tym, że drwina a nawet niewinna uwaga osoby, która to odkryje coś zniszczy? Nawet jeśli to tylko (a może aż ) fascynacja meteorytami lub haftem krzyżykowym. Takich osób wbrew pozorom jest wiele. W gruncie rzeczy jednakże, internet, owszem, daje możliwość ukrycia, jest wytchnieniem dla osób niepewnych siebie, ale i polem do popisu dla zwykłych napinaczy internetowych, którzy anonimowo próbują sobie podleczyć kompleksy obrażaniem innych lub zakłócaniem dyskusji. Pieniacze (słowo staropolskie ale jakże adekwatne) są osobnym rozdziałem i tak szczerze mówiąc niespecjalnie jest się nad czym rozwodzić, gdyż jedyną skuteczną radą jest unikać takich, bo szkoda nerwów i czasów na obcowanie z … (tu, w zależności od upodobań, wpisać dowolne słowo na określenie osoby mało uprzejmej).

O wiele bardziej (lub też mniej) śmieszną i zarazem żenującą rzeczą jest podbudowywanie mniemania o sobie, częstokroć i tak już mocno przerośniętego przez użytkowników serwisów społecznościowych. Możliwości pokazania sie jest wiele – liczba znajomych oscylująca w granicach tysiąca (patrzcie jaki jestem bywały), różne gwiazdki, kolorki, prezenty – oferowane przez portale, które po wykupieniu świecą obok naszych nicków, świadcząc o tym, iż właśnie zostaliśmy mianowani super bratem albo najnajlapsiejszą psiapsiółką. Osobną kwestią zdjęcia. Interesujące jest zamieszczanie, np. fotek tuz po powrocie z zagranicznych wojaży, podczas gdy poprzednio nie odwiedzało się forum przez pół roku albo rok. Cały dowcip polega na tym, że natura ludzka pod tym względem się nie zmieniła, tyle tylko, ze internet daje szersze pole do popisu. Jeszcze w czasach dzieciństwa rozśmieszyła mnie uwaga jednej z bohaterek jakiegoś PRL-owskiego powieścidła albo jakieś powieści dla dorastających panienek o tego rodzaju praktykach:„Jak tak to nie odzywają się latami, ale wystarczy aby pojechały gdzieś za granicę i od razu dostaję pocztówkę <Pozdrowienia z Czechosłowacji>”. Teraz jest podobnie i możemy podziwiać sobie fotki pod Big Benem, piramidami, wieżą Eiffle’a… Albo przez 3 tygodnie oglądać status „Powrót z Egiptu/Francji/Innego szpanerskiego miejsca”. Przez te 3 tygodnie ogarniają nas kolejno różne uczucia, w tym nieodparcie nasuwające się pytanie czy przypadkiem dana osoba nie wraca pieszo, boso, tyłem i na czworakach i nie jest to rozpaczliwa prośba o wsparcie. Może pieniążków na samolot nie wystarczyło. 😉

Wspomniane przeze mnie na Loży Szyderców kolekcjonowanie znajomości również daje efekt tyleż humorystyczny, co powodujący niekiedy zgrzytanie płacz i zębów. Wszak posiadanie +500 znajomych to wielki cymes i zdarzenie niebywale nobilitujące. Nie wiedzieć tylko czemu 11-letnie i młodsze okazy naszej „przyszłości narodu” za punkt honoru co najmniej, stawiają sobie zaproszenie każdego, kto chodził do tej samej szkoły co oni (co jeszcze od biedy jest zrozumiałe) i każdego innego biednego osobnika, który znalazł się w polu widzenia. Nie pomagają ostrzegawcze komunikaty w profilu, zapewne z tego prostego powodu, iż nikt ich nie czyta. Po co ? Szybciej kliknąć zaproszenie i już. A ty z grymasem na twarzy No i oczywiście kolekcjonowanie „trofeów”. Kiedyś ludzie zbierali walentynki, różne tam takie a teraz znajomych typu „super hiper cool ziomki”, „najpiękniejsze dziewczyny z XYZ”, „właścicielki pięknych oczu”, „najzaje*** kolesie”, „umięśnieni”, itepede. Zapewne w wierze, że przyjęcie zaproszenie od „przystojniaków” sprawi, ze takim się staniesz. Co z tego, że oceniającym mże być twój pryszczaty sąsiad z ławki albo nieatrakcyjna szara myszka z 6 językowej. Liczy się fakt! Mam w znajomych więc jestem zajefajny i już.

Jednakże prawdziwą zmorą serwisów społecznościowych są rankingi. Rankingi, z powodu których mamy w sieci coraz więcej zdjęć półnagich gimnazjalistek, których największym pragnieniem jest nie dobra ocena w szkole, ale kolejna 10-tka w profilu. Największym zmartwieniem zaś jedynka albo to, że koleżanka ja przegoniła.  To jest już nie tyle debilizm, co tragedia. W końcu jeśli 13-latka pokazuje swoje nagie zdjęcia w internecie to co będzie robiła w wieku lat 15, 20…  Wystawi swoje dziewictwo na aukcji w internecie, jak jej zagraniczne koleżanki? Osobnym pytaniem jest to czy jeszcze je ma. O ile zabawa zdjęciami, itp. jest niemądra, ale i nieszkodliwa, to tutaj robi się problem. Nie wróży to społeczeństwu świetlanej przyszłości i zamienienia nas w drugą Irlandię.

Cóż się jednak dziwić internautom. Wszak przykład idzie z góry. Od szanownych adminów różnch portali, od czytania wiadomości od których, marszczy się człowiekowi wątroba. Nawet nie wypowiedzi z supportu, które brzmią tak, jakbyś rozmawiał z botem 1 generacji, w dodatku zacinającym się i odpowiadającym z częstotliwością raz na 2 tygodnie. Mam na myśli oficjalne komunikaty adminów o zmianach, nowościach, aktualnościach. To dopiero są cuda- wianki. Tu człowiek przeczyta, np.  o imponującym działaniu służb bezpieczeństwa jednego z portali, dzięki którym to aż 10 lat grozi podłemu nastoletniemu spamerowi. Super. Tylko na tym samym serwisie, klikając byle gdzie widzimy pornografię i fałszywe profile ośmieszające nauczycieli, gwiazdy i gwiazdeczki. Miło by było gdyby równie gorliwie co spam zwalczali np. pedofilię, aczkolwiek jak mówi boleśnie prawdziwy dowcip „W Polsce karą za pedofilię jest przeniesienie do innej parafii”. Możemy przeczytać też wysokich lotów wieść  o przerwie konserwacyjnej, która może u ciebie wywołać uczucie niezadowolenia (no raczej!), ale jednocześnie możesz zdać sobie sprawę, iż ulepszy ona serwis. Nie mówiąc już o rzeczywistości Gombowiczowskiej, którą nieustannie przerabiamy na jednym z większych serwisów społecznościowych, wciąż dowiadując się, iż pomimo naszych protestów i głosów sprzeciwu, każda kolejna opcja nas zachwyca nawet jeśli nie zachwyca. Rekordy zaś wszelkie biją arcydzieła, tj. komunikaty i inne obwieszczenia do ludu pracującego, tworzone przez niewydarzonych specjalistów od marketingu, których efektem są takie potworki jakich świat nie widział a przynajmniej oglądać nie powinien, typu widocznie łącząca was więź była zbyt słaba, gdyż Iksiński właśnie usunął cię z listy znajomych. Na samo wspomnienie mam dreszcze.

Konkludując… No dobrze, internet to fajna zabawka i każdemu od czasu do czasu może wpaść do głowy głupi pomysł. Część osób z tego wyrasta… Cześć co jakiś czas się zapomina ;-)… Innym by dorośli trzeba nieco pomóc…. Pozostałym  – odciąć neostradę ;-).

Reklamy

2 Responses to Debilizm w sieci…

  1. Cycek pisze:

    hehee widzę, że się polubimy ;P od pierwszej pyskówki 😉

  2. admin lozy pisze:

    Nie wiem jaka strona była wcześniej pod adresem loza-szydercow.pl ale teraz ja prowadze serwis pod ta domena a Twoje opinie razaco odpychaja od odwiedzin…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: