Niepewność

Spośród wielu trudnych rzeczy z jakimi spotykamy się w życiu jedną z najtrudniejszych jest chyba niepewność. Przynajmniej dla mnie. Nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam sytuacji stresujących, kiedy to przyszłość, szczęście wisi na włosku i tak naprawdę nic nie można zrobić, nic nie zależy od nas. Kiedy  nawet mało znacząca rzecz jak np. sposób spędzenia wieczoru urasta do rangi problemu lub kiedy ów wieczór zakłóca nagłe ukucie niepewności, bezradności.

Przypomina mi się w tym momencie jedna z książek Joanny Chmielewskiej, którą przeczytałam jeszcze jako nastolatka. Słowa te utkwiły mi mocno w pamięci i zawsze przywołuję je w chwili gdy nie wiem co mam dalej robić: „Na zmianę wpadałam w czarną rozpacz albo w radosną nadzieję, ale radosna nadzieja błyskawicznie gasła, a czarna rozpacz trwała…”

Niepewność co do własnej przyszłości ma bowiem to do siebie, że skutecznie odbiera nie tyle radość, co … trudno nawet nazwać co. Może spokój. Spokój ducha. Życie w nieustannym zawieszeniu, kiedy wciąż nie mamy pewności co będzie jutro, pojutrze, za tydzień jest o tyle niełatwe, że trudno robić jakiekolwiek plany na dalszą przyszłość. Wciąż masz w pamięci to, że nie wiesz gdzie znajdziesz się za tydzień, miesiąc, dwa. Rozmawiasz z kimś przez telefon, układacie scenariusz spotkania, imprezy, umawiasz na jakiś wspólny wypad, cokolwiek i… w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że nie, nie możesz się umówić, dać odpowiedzi, bo … po prostu nie wiesz jaka ona będzie. Jakoś nigdy nie czułam gdy stałam na rozdrożu dreszczyku podniecenia i radosnego oczekiwania na kolejny dzień, który być może przyniesie odpowiedź.

Niektórzy uważają, że robienie planów jest najprzyjemniejsze i nawet jeśli nie uda się ich zrealizować to i tak samo robienie planów jest przyjemne. Możliwe, ale jakoś nigdy nie dane mi było tego doświadczyć. Zawsze albo wyobrażam sobie, że będzie cudownie po czym wszystko kompletnie się wali albo obawiam się tego co będzie i wszystko tak i tak dokumentnie się wali.

Niektórych niepewność mobilizuje, dodaje zachętę do większych starań, pokazania się z jak najlepszej strony. Innych, którzy odbierają to jako sytuację stresogenną paraliżuje, powodując, że nie są w stanie zaprezentować swoich zalet. Nie zaliczam się chyba do żadnej z tych grup. Lubię sytuacje jasne i klarowne. Mnie niepewność obezwładnia, powoduje jakiś dziwny stan apatii. Nie umiem walczyć. Zbyt łatwo się poddaję, obawiając się, że jeśli rzucę na szalę wszystko a potem przegram to stracę całą wiarę w siebie. To takie miotanie się między chęcią działania a poczuciem rezygnacji, stosowanie półśrodków. Czasami myślę sobie czy wolałabym aby wszystko było wiadome od początku do końca, bez potrzeby zadręczania się i łapię się na tym, że jeśli spodziewam się negatywnej odpowiedzi to z trudem przychodzi mi zadanie pytania, które rozwieje jakąś kwestię ostatecznie, zastanawiam się czy nie tego nie odwlec nie zaniechać, czy tak naprawdę jestem gotowa na to aby to znieść. Czy nie będę żałować, że poznałam prawdę, czy się nią nie udławię. A pomimo to pytam. I dławiłam się już wiele razy i pewnie jeszcze nie raz zadławię, klnąc w duchu, iż tak wielka była we mnie dociekliwość. A mimo to nadal wierzę w słowa „poznasz prawdę a ona cię wyzwoli”, najprawdziwsze chyba z całej Księgi.. Kłamstwa zdarzają się każdemu, ale na nich nie wolno budować swojego świata, bo tym samym zwiększamy tylko niepewność czy pewnego dnia nie rozpadnie się w proch, niczym domek z kart.

Niepewność jest męcząca. Ciężka.To straszny banał i truizm, ale każdy potrzebuje jakiegoś stałego punktu w życiu, jakiejś ostoi. Gdy się jej nie ma to z biegiem czasu coraz trudniej przychodzi ci znosić jej ciężar, dzieje się wówczas jak w przytoczonym cytacie – nadzieja błyskawicznie gaśnie a czarna rozpacz trwa. Trwa i powoduje, że z każdym dniem trudniej walczyć o utrzymanie się na powierzchni i mieć nadzieję na lepsze jutro. A w końcu jak żyć bez nadziei ? Zwłaszcza wtedy gdy jutro czeka cię kolejny dzień pełen zmagań i niepewności. Taki sam jak dziś, wczoraj, tydzień temu. Kiedy tak trudno wierzyć w zwycięstwo. Kończę. Czas na sen. Sen o victorii…

O victorio, moja victorio
Dlaczego mam cię tylko w snach
Wolności moja ty victorio
Opanuj w końcu cały świat

Ot, gdyby tak wszyscy ludzie
Mogli przeżyć taki jeden dzień
Gdy wolność wszystkich, wszystkich zbudzi
I powie: „idźcie tańczyć, to nie sen”

Advertisements

One Response to Niepewność

  1. Martinez pisze:

    Niepewność nie lubisz? A taka mickiewiczowska też jest zła? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: