Bieszczadzki Anioł

Ad memoriam…

„Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu …”

A Ty odszedłeś. Odszedłeś na zawsze. Już za późno. Jedno krótkie zdanie a zmienia tak wiele. Wiele jest słów przykrych, które ranią, ale to jest chyba najgorsze. Nie ma trudniejszej chwili niż ta, kiedy słyszysz -To już koniec, już za późno. To straszliwe poczucie nieodwracalności, fakt, że bez względu na wszystko, nic już nie możesz zmienić. Niczego nie cofniesz.

Z chwilą śmierci wszystko się kończy, wszystko przestaje być ważne a jednocześnie zaczyna nabierać nowego znaczenia.Uchwycone na dawnych zdjęciach okruchy chwil. Czyjeś twarze, śmiechy, słowa, na wpół zapomniane, które wyłaniają się z zakamarków pamięci, przynosząc na myśl dawne dni, sprawiając jednocześnie radość i ból.Wspomnienia, które sprawiają, że ci którzy odeszli, wciąż żyją pośród nas.

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą (…)

kochamy wciąż za mało i stale za późno (…)

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

i ci co odchodzą nie zawsze powrócą”.

Słowa te zawsze wydawały mi się zbyt patetyczne, pompatyczne, przesadzone. Nikt, kto nie doświadczył śmierci przyjaciela, bliskiej osoby nie zrozumie jak bardzo żałuje się niewypowiedzianych słów. Ja też ich nie rozumiałam. Pojęłam to dopiero teraz. Dopiero teraz, gdy sama mam ochotę zawołać, aby poczekał, że to niemożliwe, on nie mógł odejść, że jest jeszcze tak wiele rzeczy, których nie zdążyłam mu powiedzieć i których już nigdy nie powiem. Zrozumiałam.Za późno. Jak zawsze za późno. Zawsze wydaje się nam, że mamy jeszcze czas, że wszystko zdołamy jeszcze naprawić, wyprostować, powiedzieć… Ale ci, co odchodzą, nie zawsze powrócą.

„Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie

Gdy skrzydłem cię dotkną już jesteś ich bratem”

Do Ciebie jak do niewielu pasują słowa „non omnis moriar – nie wszystek umrę”, niczym bieszczadzki anioł z piosenki, czyniłeś swym bratem, każdego kogo musnąłeś swym skrzydłem, rozkochując w Bieszczadach, zarażając swoją pasją, umiłowaniem życia. To nieprawda, że już Cię nie ma.Nieważne co mówią, ja wiem, że nie odszedłeś na zawsze, że jesteś pośród nas, w miejscu której najbardziej ukochałeś – w Bieszczadach. I wierzę, że tam się jeszcze spotkamy.

Do zobaczenia…

Reklamy

4 Responses to Bieszczadzki Anioł

  1. Anonim pisze:

    Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni
    Czyjaś twarz zapomniana twarz
    W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech
    Czyjaś twarz zapamiętana
    (…)

    Zapal świeczkę za tych których zabrał los
    Zapal świeczkę w oknie
    Zapal świeczkę za tych których zabrał los
    Światło w oknie

  2. ..::Katka::.. pisze:

    ,,Zawsze mówiłeś nie przejmuj się!
    miłość to bzdura, a życie to naiwna gra.
    Długo tak myślałem..”

  3. karincia27 pisze:

    nie umiera ten, kto trwa w pamieci zywych.

    Osobiscie stracilam Beskidzkiego Aniola… Ale Oni tu sa, patrza na nasze dni, czasem sie smieja przez łzy..
    niczego nie naprawimy płaczem.
    Zrobmy cos, by nie odeszli w zapomnienie.

  4. […] będzie miał ochotę zatrzymać się na dłużej nad lekturą wpisu o chłopaku na monocyklu czy bieszczadzkim aniele? Kogo obejdzie samotność małej dziewczynki w wielkim mieście ? Nielicznych, których z każdym […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: