Nosce te ipsum?


Chodzą za mną te słowa już od kilku dni… Wielokrotnie już zabierałam się do tej próby rozważenia na piśmie, na ile tak naprawdę możemy siebie poznać i czy w ogóle. Z każdej rezygnowałam, gdyż… Nie wiem, naprawdę nie wiem.

Starożytni z wielką pewnością radzili „Nosce te ipsum!” – poznaj siebie! Dodawali „Tempus fugit”, czas ucieka. Śpiesz się. Czy samopoznanie rzeczywiście jest nam tak potrzebne ?

Starożytni mędrcy, astrologowie dostarczyli nam wielu narzędzi do poznawania siebie i swojego losu – numerologia, horoskopy… Dziś to dążenie do zdobycia jak najpełniejszej wiedzy o sobie nie tylko nie zmniejsza się, ale wciąż rośnie. Enneagramy, sekrety imienia, znaki zodiaku, kamienie szlachetne, psychozabawy, testy iq wreszcie – wszystko to ma pomóc nam poznać siebie, przewidzieć jak zachowamy się w danej sytuacji, czego powinniśmy unikać a co może być korzystne.

Jakiś rok temu dość przypadkowo znalazłam się u wróżki. Jak większość osób byłam nastawiona dość sceptycznie, na jakąś paniusię przebraną w dziwne szaty, z kryształową kulą i tarotem. Z drugiej strony bałam się. Bałam się tego, co mogę o sobie usłyszeć, że moja dusza zostanie całkowicie odsłonięta, obnażona i dowiem się o sobie czegoś, co być może wolałabym aby pozostało tylko w podświadomości, zepchnięte gdzieś na dno.

Rzeczywistość pokryła się z moimi najgorszymi wyobrażeniami. Z mojej dłoni, sympatyczna skądinąd staruszka, wyczytała te cechy mojego charakteru, z których zdawałam sobie sprawę, ale niejako nie do końca – brak poszanowania dla autorytetów, indywidualizm, skłonność do kierowania się własnym zdaniem i stawiania na swoim. To jeszcze byłabym w stanie zrozumieć. Wszak chiromancja pozwala na stwierdzenie naszej długowieczności, wojowniczości, sprawności umysłu i podatności na wzruszenia. Skąd jednak owa pani z taką pewnością mówiła o moich byłych związkach ? O przyczynach dla których się rozpadły? Nie spytałam. Dziś nie wiem czy o tym nie pomyślałam czy też nie chciałam wiedzieć. Może bałam się co jeszcze usłyszę.

Podobnie rzecz się miała z przyszłością. Nie bardzo podobało mi się to, co usłyszałam, nie chciałam aby okazało się to prawdą, ale dziś z perspektywy czasu widzę, że wróżka miała rację. Nie spełniło się tylko życzenie. Oczywiście wiedziała czego dotyczyło. Miało się spełnić. Niestety. Skąd jednak wiedziała lepiej ode mnie, co krążyło mi pogłowie, jeszcze niezwerbalizowane, schowane głęboko nawet przede mną. Zdumiewające jest, nie tyle to, że są osoby, które tak doskonale potrafią odcyfrować twój charakter i pragnienia, ale to, że my tak mało znamy sami siebie.

Na dobrą sprawę to chyba w ogóle nie chcemy siebie tak naprawdę poznać. Na potrzeby własnego dobrego samopoczucia wypracowaliśmy sobie wiele różnych mechanizmów obronnych, za pomocą których wmawiamy sobie, że jesteśmy mądrzejsi, lepsi, tacy jakimi widzimy siebie w marzeniach. Projekcja otaczającej nas rzeczywistości… Kiedy coś wydaje nam się zbyt trudne zawsze możliwa jest rezygnacja, a racjonalizacja pomaga nam znaleźć rozsądne wytłumaczenie, że to nie jest nasza słabość, ale zaplanowane działanie, opóźnienie, czekanie na dogodniejsze okoliczności. Alkoholik wypiera się, że nie jest nałogowcem, że ma kontrolę nad swoim piciem. Mechanizm iluzji i zaprzeczeń podsuwa mu wygodne wymówki – piję, bo wszyscy piją, pomoże mi to w pracy, odstresowuje mnie to, będę się lepiej bawić, będę odważniejszy.
Nie zawsze chcemy znać siebie, wolimy zepchnąć coś głęboko do podświadomości, stłumić, a jeśli nie pomoże zawsze można dokonać jakiejś kompensacji – pójść na zakupy, zjeść coś dobrego…

Nosce te ipsum. Tempus fugit – poznaj siebie, czas ucieka. Które stwierdzenie jest słuszniejsze – wiedza to władza czy ignorancja to siła ? Poznanie siebie może być kluczem, pozwalającym nam na zrozumienie swoich silnych i słabych stron, ale może też uniemożliwić nam samoakceptację, zwiększyć frustrację, wpędzić nas w poczucie winy. Czy warto robić ten trudny krok nie na tęczy ale na długiej i wyboistej drodze, na której końcu wcale nie musimy znaleźć garnka ze złotem? Czy warto śpieszyć się do tej wiedzy ? Na czyją korzyść działa czas nieuchronnie odmierzający nam upływające sekundy życia, niczym ziarenka piasku w ogromnej klepsydrze życia ? Co wybrać – błogosławieństwo ignorancji czy władzę jaką daje nam wiedza ? Trzeba dokonać wyboru. Tempus fugit…

Advertisements

3 Responses to Nosce te ipsum?

  1. IX_666 pisze:

    A’propos wróżki to polecam:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Cold_reading

    …oraz filmiki Derrena Browna na tubie. Wprawdzie on nie tłumaczy jak to robi, ale efekty są spektakularne. I nie ma w tym żadnych czarów. Ci spośród nas, którzy zdają sobie sprawę z tego że człowiek w dużej mierze jest bioelektryczną maszyną o wysoko przewidywalnych zachowaniach i reakcjach na określone bodźce mogą z powodzeniem dokonywać takich ‚cudów’.

    Co zaś do ‚nosce te ipsum’ to uważam że jest przereklamowane. Jakże przyjemnie jest przeczytać w horskopie (a cóż dopiero w jakimś systemie który chociaż udaje że ma ‚naukowe’ korzenie, albo usłyszeć na własne uszy od wróżki) że jest się niezależnym, nonkonformistycznym indywidualistą, zwłaszcza jeśli się ceni takie cechy, co wprawny cold reader odczyta z zachowania i wyglądu. I ten dreszczyk niepewności że jeszcze dowiemy się czegoś nieprzyjemnego, odkryty zostanie jakiś brudny sekret, co też na pewno się objawia w zachowaniu. Jakże fascynująco zgłębiać zdawałoby się tajemnicze meandry swej osobowości. Jest to jednak zachowanie narcystyczne i jednocześnie perfidna pułapka zachwytu nad własną (złudną) niepowtarzalnością. Trik polega na tym żeby nie przykładać do wyniku takiego wglądu żadnej wagi, nie dać się opętać wspaniałości własnego ego, bo to stanowi przeszkodę na drodze samodoskonalenia. W buddyźmie istnieje paradygmat wędrówki dusz ale bez transmigracji ego, które według tej filozofii nie stanowi ‚jądra’ tożsamości, jedynie podłą przeszkadzajkę formującą niepożądane przywiązanie do danych wartości, poglądów, środowisk, przedmiotów i osób, które je afirmują i utwierdzają w dotychczasowym stanie. Mnogość ludzkich osobowości, to pozornie nieskończenie rozciągłe kontinuum jest w istocie dyskretnym zbiorem pewnych generycznych szablonów (osobowość konserwatywna-zamknięta, osobowość otwarta-libertariańska, osobowość apatyczna, osobowość cyniczna, …. skończona liczba innych), które różnią się od siebie tylko tak ważkimi szczegółami jak upodobanie do marchewki lub jego brak. Tym sposobem z deterministycznego zbioru skończonej ilości cech uzyskujemy złudzenie nieskończenie złożonej przestrzeni (liczba kombinacji rośnie hiperwykładniczo z przyrostem ilości cech, vide http://pl.wikipedia.org/wiki/Kombinacja_bez_powt%C3%B3rze%C5%84). Na studiowanie tej prymitywnej zabawki zwyczajnie szkoda czasu, gdyż ten ucieka (chociaż i to nie jest pewne). 😉

  2. OlkaaaaaaS. pisze:

    „Starożytni mędrcy, astrologowie dostarczyli nam wielu narzędzi do poznawania siebie i swojego losu – numerologia, horoskopy…”-heh nigdy w to nie wierzylam ani nie przykuwałam uwagi do tego…kiedys poszlam do wrozki powiedziala mi ze kogos bardzo skrzywdze..heh, co sie sprawdzilo..ale chyba to byla bardziej gra slow na zasadzie „co moze sie stac”, szanse 50 /50:) no i trafila…zle mi z tym ale nie cofne czasu.
    Mysle, ze czlowiek nigdy nie jest w stanie siebie poznac, nie chodzi o to, ze jest nieobliczalny ale o to, ze nie wiemy jak zachowa sie w danych warunkach czy w konkretnej sytuacji:) bynajmiej mowie o sobie:))

  3. […] dać jedynie prawdziwa chmurna i durna młodość. Uparłam się, że – wbrew wszystkiemu, wbrew słowom wróżki i wszelkim znakom na niebie i ziemi, że to nie może się udać – wydrę światu swoje […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: