Jesień…

październik 6, 2009 - autor: Sunny

33


Jesień, babie lato, powrót ze szkoły po szeleszczących liściach, zapach ogniska, smak pieczonych ziemniaków i moje włosy, rudzące się na wietrze… Gdy nastaje jesień mam ochotę powtórzyć za Achmatową: “Nie jestem wrażliwa na lata umizgi, zima też bez zagadek na ogół” Nie ma piękniejszej pory roku w Polsce, wymarzonej do wędrówki po Bieszczadach, zbierania kasztanów i bukietów z liści. Ale co to opowiadać, wystarczy iść do Łazienek i siąść na ławce, usłanej złotymi liśćmi, patrząc jak na igraszki wiewiórek i jeża, nieśmiało wychylającego pyszczek zza krzaków oraz na

Gąszcz złotoblady
jak zeschły wieniec dębowy,
jak stos listów pełnych miłości i zdrady,
o których już nie ma mowy.
Obręcze gałęzi płowych
wiążą się w koszyk złoty
Tam sarny wstają z klęczek, tu szeleszczą sowy
i wiewiórki wyskakują jak z groty.
Orzechy potrójne zwisają jak z półek,
słońce jak driada przemyka się schylone,
a fauny wabią w tę i w tę stronę,
naśladując głosy kukułek.
Na niespodzianej i okrągłej łące
stanęła sama jesień w amazonce czarnej,
w woalce bladej
i wsparta na klaczy swej złotogniadcj,
oczami zranionej sarny
patrzy na liście lecące
Zdejmuje złoty trykom, patrzy na zegarek
wstrząsa obcięte włosy, malowane henną,
i zaciska powieki fiołkowe i stare
i płacze rosą jesienną.
Maria Jasnorzewska Pawlikowska

Każdy z nas ma swojego anioła…

październik 4, 2009 - autor: Sunny

Mama powiedziała mi że
Każdy ma swojego anioła
Każdy ma i będzie go miał
I będzie go miał swojego anioła
Tak mama mówiła mi
A potem odeszła
Gdzie gdzie byłeś gdy płakał Bóg
Gdzie byłeś gdy płakał Bóg
Przyszedłeś w słońcu
Kiedy przestało padać
A po niewinnym zostało tylko
Zostało tylko zostało tylko wspomnienie
Wspomnienie….. wspomnienie…..
A po niewinnym zostało tylko…..

Żałoba narodowa po handlowej niedzieli

wrzesień 20, 2009 - autor: Sunny

“Mnie nie trzeba za wiele,
taki jestem od lat:
trochę słońca w niedzielę,
żeby słońce i wiatr;

lubię patrzeć z uśmiechem,
lubię w dal i na wprost,
lubię z mostu na rzekę,
lubię z rzeki na most:… “

Niedziela nad Wisłą- K.I. Gałczyński

Większość z nas tak jak Gałczyński nie chce wiele – poranna kawa, wiadomości, potem spacer czasem jakieś zakupy, kawiarnia… Dzień wolny, czasem jedyny w tygodniu, wypełnionym po brzegi pracą i innymi zajęciami, jak w piosence “Niedziela będzie dla nas” – prania, zebrania, dyżury i w końcu upragniona niedziela. Dzien, który każdy chciałby spędzać według własnych upodobań, do tego stopnia, że pamiętam wygrany proces Włocha i ogromne odszkodowanie za to, że w związku z awarią prądu nie mógł obejrzeć meczu, co jest jego podstawowym prawem obywatelskim. Co mogą Włosi nie dla nas, gdyż nasze wspaniałe państwo a ściślej rzecz biorąc rząd, chce nas uszczęśliwić na siłę. O ironio wolną niedzielą.

Niedzielą, w którą czynne będą wyłącznie stacje benzynowe, apteki, sklepy na lotniskach i na dworcach. Może i nie znam się na gospodarce, ale to co ma być korzyścią dla pracowników, których chce się obdarować wolnym dniem, który mają spędzić jak PiS i Kościół przykazał na mszy a potem na niedzielnym obiadku u teściowej, może się okazać niedźwiedzią przysługą. Rzeczony pracownik będzie mógł się już wkrótce cieszyć siedmioma dniami wolnymi. W końcu co zrobią właściciele kawiarni, które jedynie w niedzielę generują przyzwoite zyski albo butików z ubraniami. W końcu kto ma w tygodniu czas na buszowanie wśród wieszaków. Zabicie konsumpcji wydaje się służyć jedynie interesom Kościoła – jak ludzie stracą pracę, gdyż zabicie konsumpcji spowoduje lawinę kryzysu, który nas podobno omija, będą mieli więcej czasu na przesiadywanie w kościołach. Stanie się to jedyną rozrywką, dostępną niemal za darmo -  i muzyka i spotkanie ze znajomymi – full wypas. Na dodatek prezydentowi udało się już niemal zapanować nad treścią a przynajmniej charakterem nadawanych w telewizji i zamieszczanych na portalach treści. Niestety, ale prezydent dał się wpędzić w błędne koło ogłaszania żałób narodowych. Z ciekawości sprawdziłam – od 1997 roku do 2005 – żałoba była ogłaszana sześć razy, od czasów prezydentury Kaczyńskiego – sześć razy. Wystarczy zajrzeć na dowolne forum internetowe, aby zobaczyć czarno na białym, że Polacy mają już dosyć przybierania żałobnych szat po każdej większej i mniejszej katastrofie. Nie wierzę, że nikt tego prezydentowi nie powiedział, no chyba, że podziela opinię swego brata i się naszym zdaniem nie przejmuje, ale sedno sprawy leży gdzie indziej. W końcu skoro żałobę narodową ogłoszono po śmierci handlarzy gołębiami, górników, lotników, 3 przypadkowych Polek, które miały pecha być akurat w Londynie i pasażerów autokaru to każda grupa zawodowa wywiera teraz presję, aby i ich tragedię uznać za sprawę narodową. Czy 7 nauczycieli jest gorszych od 12 górników albo 8 lekarzy. Oni dostali a my to co ? Proponowałabym pójść dalej i ogłosić dniem żałoby każdy poniedziałek, z powodu kolejnych ofiar na drogach, wzmocnić nakaz postu piątkowego z niewielkim dodatkiem umartwiania a niedzielę jako dzień święty obwarować zakazami rodem z judaizmu, m.in. liczbą kroków jakie wolno zrobić. Co sobie będziemy żałować. Wówczas poeci dadzą w końcu spokój niedzieli i będą się zachwycać wtorkiem albo czwartkiem, spędzonymi bezpiecznie w pracy.

Korzystając z tego, że jeszcze mogę chyba powinnam udać się na zakupy, tak dla zasady, nie będzie polityk pluł mi w twarz ni zakupów mi zabraniał.

PS. A jak nam zabiorą zakupy w niedzielę to też ogłośmy żałobę narodową! W końcu będzie jakaś uzasadniona szczerym żalem narodu.



“Rarka” – ki diabeł ?!

wrzesień 10, 2009 - autor: Sunny

Reklama Plusa z tajemniczą rarką w treści zrobiła na mnie wrażenie raczej średnie. Przelotnie zastanowiłam się ki czort ta rarka, uznałam, że widocznie kolejne słowo ze slangu młodzieżowego, zaczerpnięte z angielskiego, mające dla mnie tyleż sensu co i niesłynna “slamerka” z reklam Orange i tyle.  Zarzekłam się jeszcze, że nie sprawdzę cóż to może być i nie dam satysfakcji agencji reklamowej a co a telefonu w sieci Plusa więcej nie kupię, bez względu na wysiłki Mumio i dałam sobie spokój.

A przynajmniej miałam zamiar, gdyż rarka okazała się wszędobylska. Do ponownej refleksji skłonił mnie artykuł w “Newsweeku”, w którym ni mniej ni więcej tylko “rarka” została okrzyknięta zagwozdką roku 2009 dla lingwistów, nie wiedzących cóż z owym dziwolągiem uczynić. Wiadomo iż język ewoluuje i powstają spontanicznie różne tworki i potworki, ale to…  Co innego naturalny neologizm, powstały gdy  kiedyś komuś zabrakło kilku liter w smsie, dając początek słowom takim jak “nara” czy “pozdro”  a co innego słowo, stworzone przez specjalistów od piaru, na potrzeby kampanii reklamowej. Duża szansa zatem, że się nie przyjmie. Taką kompletną klapę zanotowało na swoim koncie słowo “wyprz”, którego nie używają ani moi znajomi ani nawet przypadkowe osoby z internetu, zapytane przeze mnie w spontanicznej sondzie zorganizowanej na blipie.  Szczerze mówiąc rarce też nie wróżę wielkiej kariery. Nawet kiedy już wyjaśniono nam łopatologicznie, iż ma to być oznaczenie czegoś rzadkiego (lac. rarus, ang. rare), rarytasu, gratki to… Nawet  rzekomy celowy szok literacki “Rarka Plusa – Lalka Prusa” nie szokuje. Może dlatego, że podobną grą słowną od “gra półsłówek” jest “sra półgłówek”, co nawet odpowiada ostatecznemu rezultatowi. Wiele hałasu o nic i  zaśmiecony język na dokładkę.  No, jako plus da się odnotować to, że lingwiści mają jakieś zajęcie, gdyż inaczej ze względu na okrągłą rocznicę urodzin Julka S., próbowaliby po raz z setny ustalić czemu wielkim poetą był, na podstawie analizy artyzmu języka ;)

Koniec i bomba a kto czytał ten pomidor (nie kopytko!)

Już nie ma dzikich plaż…

wrzesień 9, 2009 - autor: Sunny

Tuskany2

Już nie ma dzikich plaż, na których zbierałam bursztyny… – śpiewała niegdyś Irena Santor.

Nie ma dzikich plaż, dzikich zakątków i niezbadanych wysepek. Cywilizacja już dawno w swoim niezaspokojonym dążeniu do odkrywania świata, dotarła do  większości dzikich zakątków, na każdą wysepkę, a nawet na bieguny. Nie ma już miejsca, którego nie opanowałyby “zdobycze” techniki lub chociażby ich pokłosie w postaci śmieci, foliowych torebek i pustych butelek.

Puste plaże Juraty, o których śpiewała p. Irena, są  marzeniem, coraz bardziej nierealnym. Trudniej z każdym rokiem uciec od innych ludzi i napawać się prawdziwym spokojem. Kumkanie żab i cykanie świerszczy zagłuszane są łomotem z radia, bez którego wiele osób nie potrafi obyć się nawet na urlopie. Wieczorami częściej słychać ogłuszający ryk motocykli niż odgłosów nocy, takich jak chociażby szum wiatru w gałęziach drzew.

Troszkę to smutne refleksje po urlopie, ale jednak… Nawet wśród wzgórz Toskanii, w wiejskim domu otoczonym drzewkami oliwnymi słychać było odgłosy z pobliskiej drogi czy hałaśliwych sąsiadów.  Pomiędzy szczepami szlachetnych winogron, używanych do produkcji klasycznego chianti widać słupy telegraficzne.  Szkoda, ale … Cóż zrobić, nie będziemy walczyć z przeznaczeniem. W końcu trudno się dziwić, że inni też chcą się nacieszyć wspaniałą toskańską przyrodą, jeśli nawet nie zbierając muszelek ani bursztynów to chłonąc słońce przy szklaneczce wina i nabierając energię na cały długi rok pracy…

Uczuciowy jak katolik

sierpień 12, 2009 - autor: Sunny

Banksy

Dawno, dawno temu cechą charakterystyczną katolików  miało być miłosierdzie, tolerancja i wybaczenie. Hasła głoszone przez niejakiego Jezusa okazały się jednak na dłuższą metę nieżyciowe i tym sposobem wszystkie powyższe zostały zastąpione ewangelizacją czy też nawracaniem.  A uniwersalną ripostą na to, że zamiast mieć szacunek dla odrębności innych, starają się wszystkich urobić na swoją modłę, wpierają im  nowotestamentowy nakaz nawracania na jedyną słuszną wiarę (skąd my to znamy ?). Założenie poniekąd nawet słuszne w teorii, w praktyce powiodło się jakby nie do końca. Dziwnym bowiem trafem ani krucjaty ani procesy czarownic ani nawet brutalna chrystianizacja Ameryki Łacińskiej nie przyniosła rezultatów, może poza wydłużającą się listą ofiar. Czym prędzej zatem krucjaty okazały się inicjatywą świeckich władców (a synodu w Clermont w 1095 roku zapewne nigdy nie było). Autorstwa księgi “Młot na czarownice”, która rozpętała plagę polowań na czarownice, nie dało się co prawda zanegować, ale poszła fama, że obaj biskupi zostali potępieni a sam kościół nie ma nic wspólnego z nagonką i część osób może nie tyle dała się nabrać, co zyskała wygodną wymówkę, by zaprzeczać katolickiej inspiracji polowań. Natomiast o chrystianizacji mieczem kolejnych narodów to i nie ma co mówić. Europa potrzebowała “Lebensraumu”, za mało było ziem dla szlachty i zyskownych prebend a “ucywilizowanie dzikusów” tylko im wyszło na dobre. Tych samych dzikusów, którzy potrafili budować bez użycia koła, znali kalendarz i zawdzięczamy im z połowę znanych obecnie warzyw, ale to detal. Pomniejszych grzeszków jak przyjmowanie przez papieża Piusa XII hitlerowców, kolaboracji z komunistami nie ma nawet co wspominać. Musiały istnieć jakieś wyższe racje, nawet jeśli ich nie było.

Co nie wyszło dawniej ogniem i mieczem obecnie katolicy forsują siłą uczuć.  Religijnych oczywiście. Uczyć, które są notabene nieustannie obrażane. A skoro żyjemy w kraju katolickim to obrażani jesteśmy wszyscy. A przynajmniej powinniśmy.  Przyjeżdża papież do Krakowa – w Gdańsku też nie wypijesz piwa – prohibicja.  Jesteś wyznawcą islamu albo buddyzmu – masz pecha. 15 sierpnia chciałbyś zrobić zakupy ? Nie nada – święto. Chcesz isć na koncert Madonny ? Zapomnij o tym grzeszniku! Madonna wszak nie może śpiewać w Warszawie w tym samym dniu w którym pielgrzymka będzie wkraczała do Częstochowy – jest to obraza uczuć religijnych osób, które przeszły setki kilometrów aby się modlić na Jasnej Górze. Ciśnie się na usta – to niech się modlą a nie obrażają, nie zapominając o frazie “jako i my odpuszczamy”. Jak się będą modlić to się nie będą mieli czasu obrażać.

Uczucia religijne katolików obraża też to, że co najmniej polowa krajów europejskich nie tylko używa haniebnych środków antykoncepcyjnych, ale i nie widzi życia w “życiu nienarodzonym”. Nie wiadomo co prawda, które przykazanie łamią prezerwatywy, ale nie wydaje się aby było to ważne – obraża i już. A tak i sprzyja niemoralnemu prowadzeniu, a wszak okazja czyni złodzieja. W związku z czym przypomina mi się dowcip o bacy,  który  został aresztowany i zaprowadzony przed sąd pod zarzutem pędzenia bimbru. Baca stanowczo protestuje przeciwko oskarżeniu. Sędzia mu na to: Ale aparaturę do pędzenia macie?, a baca na to: To i za gwałt mnie skażcie! Sędzia dopytuje się dlaczego ma skazać górala za gwałt. A baca mu na to: Bo aparaturę też mam.

Uczucia rzecz święta i niesprawdzalna.  Któż mi bowiem udowodni, iż nie obraża kiedy obraża. Tym sposobem uczucia biednych katolików obraża wszystko – dowcipy, satyra, sztuka a nawet opinia Dody o Biblii, któraż to opinia stała się rzekomo przyczyną wykopania jej z telewizji publicznej.   Jedna Doda wiosny nie czyni, ale to pierwsza i jedyna jak do tej pory znana mi korzyść z uczuciowości katolików.  Może poza reklamą dzieł przełomowych i poszerzających horyzonty, co łatwo poznać po tym, iż błyskawicznie znajdują się na kościelnym indeksie dziel zakazanych i są odsądzane od czci i wiary. I tym, że chyba jednak spróbuję powalczyć o bilet na koncert Madonny – może zamiast gorzkich żalów będą egzorcyzmy albo coś równie dracznego…




Między nami

sierpień 9, 2009 - autor: Sunny

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną -
Zieje przepaść!

Znajdzie się słowo na każde słowo
Znajdzie się wiara na każdą wiarę
Znajdzie się robak na każdy owoc
Na świecę – ogarek
Znajdzie się wina na każdą kkkkkarę
Znajdzie się niechęć na każdą chęć
Na każdy umiar – brak umiaru
Na każdą dłoń – pięść!

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną -
Zieje przepaść!

Znajdzie się siła na każdą siłę
Na każda wściekłość – wściekłość
Przyjdzie nienawiść na każdą miłość
Na każde niebo – piekło
Na objawienie – będzie ślepota
A na głuchotę – dzwon
Na każdą wierność – zapach złota
Na każde życie – zgon.
http://www.free-lyrics.org

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną -
Zieje przepaść!

Na każdą pamięć jest inna pamięć
Na każdy język – język
Na każdą tarczę – miecz i ramię
Na każdą wolność – więzy
Na każdą świętość jest bluźnierca
Na każdą otchłań – spojrzenie wzwyż
Na każde serce – ktoś bez serca
Na każdą boskość – Krzyż

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną -
Zieje przepaść!

Nad tą przepaścią, tą rozpadliną
Tylko nabierać tchu…
Na takiej grani – kto jest bez winy:
Ty tam? Ja tu?
Nic tylko szukać, szukać w otchłani
Ścieżek, mostów i bram…
Byle nie zatrzeć granic:
Kto tu! – Kto tam!

Między świtem a mgłą
Między okiem a łzą
Świat się rozszczepia.
Między sercem a krwią
Między Tobą a mną -
Zieje przepaść!

Wolność

sierpień 1, 2009 - autor: Sunny

Jestem prawdomówny. Chociaż akceptuję u innych ich wersje rzeczywistości. Myślę, że na tym polega pierwsza i podstawowa wolność: możliwość tworzenia własnej rzeczywistości na podstawie wszelkich dostępnych prawd.

Moja Warszawa

lipiec 17, 2009 - autor: Sunny

Nie dogoni mnie, nie dogonię jej,
kiedy tak zrywa się nad ranem.
Czasem budzi mnie, ginę w niej jak cień,
w końcu to całkiem duże miasto.
Tak jak ja, może kochać, nienawidzieć,
tak jak ja, potrzebuję czułych słów.

Mówię tak, mówię nie,
Bywa, że czasem jestem dziwna jak to miasto.

Kiedy pierwszy raz przytuliła mnie,
czułam się, jakbym była dzieckiem.
Dzisiaj świat mogę zamknąć w jednej dłoni,
lecz nigdy już nie zapomnę tamtych łez.

B. Kozidrak, Taka Warszawa

In the sun we are found to be reflections of a sound. For nobody.

lipiec 12, 2009 - autor: Sunny
In the sun we are found to be reflections of a sound

In the sound we are found to be reflections of a sound. For nobody.

Malarstwo, aczkolwiek sama nieco bazgram i traktuję to jako wyrzucenie z siebie emocji, szczególnie tych negatywnych, traktowałam trochę jak sztukę niemą. Malarstwo dawne jest trochę zbyt sztuczne, aby obudzić jakieś głębsze uczucia, współczesne za to jest zupełnie niekomunikatywne, jak gdyby autor chciał tylko przekazać tylko swoje emocje, zupełnie nie troszcząc się o odbiorcę. Ten rysunek, aczkolwiek trudno zaliczyć go do sztuki, przemówił do mnie od razu. Patrzę codziennie od dwóch tygodni na ten obrazek i codziennie uświadamiam sobie jak wiele można zawrzeć w jednej krótkiej scenie, której wymowę trzeba by opisywać co najmniej tak długo jak długo trwało stworzenie rysunku, bez żadnej gwarancji, że odda się w pełni zamysł autora. Nawet bez gwarancji, że odda się wszystkie swoje wrażenia i odczucia.

“In the sun we are found to be
Reflections of a sound
When nobody is around”

W tym wypadku swoje uczucia chętnie zachowam dla siebie, zwłaszcza że rysunek jest w pewnym sensie prezentem od znajomego i wpisuje się weń i historia naszej znajomości i nasza wzajemna relacja i wiele trudnych chwil, będących udziałem każdego z nas osobno i -jak sądzę- nie tylko nas. Umieściłam go tutaj i na swoim pulpicie, aby tym mocniej każdego dnia uświadamiać sobie, jak łatwo stać się osobą, którą obojętnie mija się na ulicy, wspomnieniem, pustym dźwiękiem, który nie przemówi do nikogo, odbiciem dźwięku, kiedy w pobliżu nie ma nikogo. Miną kolejne wschody i zachody słońca i …

I’ve been waiting for far too long
Let’s stick together
Coz you’re keeping me warm but it’s a lonely setting sun.

In the sun we are found to be
Reflections of a sound
For nobody.

In the sun we are found to be Reflections of a sound I know it’s been far too long in stormy weather My arrested hope won’t choke forever Like a memory I needed never We walk wrapped in thought Some are vacant some have grown too short It’s the only thing I’ve ever had that keeps me lonely In the sun we are found to be Reflections of a sound When nobody is around Come down from the waist of time Feel so empty when I feel so fine Starting over we could change this light shadow sober I’ve been waiting for far too long Let’s stick together Coz you’re keeping me warm but it’s a lonely setting sun I wait so long now my head is full of pressure I need time to cure my mind It’s like a loop that lasts forever I’ve been waiting for far too long Let’s stick together Coz you’re keeping me warm but it’s a lonely setting sun In the sun we are found to be Reflections of a sound For nobody

Dziękuję Jack.