Dla wytrawnych uszu cisza nieraz głośniejsza jest od krzyku – media po śmierci prezydenta…

Kwiecień 11, 2010

Mówcy powinni mieć na uwadze nie tylko to, by wyczerpać temat, ale także by nie wyczerpać słuchaczy.

Winston Churchill

Są takie dni kiedy zasypiasz się i budzisz w innej rzeczywistości. Kiedy w piątek wieczorem wróciłam do Polski po tygodniowym pobycie za granicą poczytałam sobie wiadomości i zasnęłam w błogim przekonaniu, że znowu jestem w starym dobrym kraju,, w którym nic się nie zmienia. I kiedy w sobotni poranek kiedy na Blipie zaczęły się pokazywać wpisy osób mówiące o wypadku, katastrofie i w ogóle hekatombie nie dziwią mnie komentarze, które  padły:  że pierwszy kwietnia już był, że złego diabli nie biorą, co by się miało stać prezydentowi i nie daj Opatrzności kolejnej katastrofy, bo już będzie z miesiąc żałoby narodowej. Może głupie i nieprzemyślane, ale pierwsze szczere reakcje ludzi. Wielu, ja także potem zamilkło, bo co się da powiedzieć w takiej sytuacji, co nie zabrzmiałoby jak frazes?! Chyba niewiele.

Media jak się okazuje potrafią powiedzieć bardzo dużo. Z tych szczątków przecież informacji, jakie posiadamy, stacje telewizyjne potrafiły zrobić program ciągnący się aż do północy a być może dłużej, ale tego już nie wiem z autopsji. Rozumiem – tragedia narodowa, obowiązkiem mediów jest informacja, ale wypadek polskiego samolotu pod Smoleńskiem i śmierć pary prezydenckiej została zamieniona w moim odczuciu w ponury spektakl. To zapraszanie gości, znajomych, ekspertów… Pytania o reakcje, co będzie, co mogło być, jak mogło być i dlaczego nie było… Przepraszam, czy oni się spodziewali, że ktoś powie, że tańczył z radości ? Śmierć człowieka a zwłaszcza taka katastrofa powoduje smutek i żal czysto ludzki. Nie powiem, żeby Lech Kaczyński był moim prezydentem, nie głosowałam na niego i nigdy bym nie głosowała, nie mogłam go słuchać i sama już nie wiem co było gorsze forma czy treść, ale był ojcem, bratem dziadkiem, są ludzie którzy w przeciwieństwie do mnie czują żałobę i ich uczucia należy uszanować.

Tymczasem media a TVN i TVN24 szczególnie mieliły i mieliły te informacje wywołując u mnie z każdą godziną coraz głębszy niesmak. W pamieci utkwiła mi szczególnie scena jak prowadzący TVN24 nieznanego mi nazwiska kilkakrotnie przerywał wypowiedź znajomej bodaj Aleksandry Natali-Świat, która opowiadała o tym jakie miały wspólne plany na następne dni – i po co ? – po to, żeby pokazać jak Tusk wychodzi z Sejmu! Prostactwo, tylko tak mogę to nazwać.  W kolejnych jego rozmowach już nawet nie dało się dowiedzieć z kim je przeprowadzał, bo na małej wstawce było widać tylko jego prowadzącego monolog, zdaje się, że przerywany co 5 minut jakimś zdaniem. Nie wiem czyim, mógł to być równie dobrze kamerzysta. Tylko tych, którzy łamiącym się głosem próbowali powiedzieć, że brak im słów i nie potrafią w tym momencie skomentować tego, co się stało wyciskał jak cytrynę: a kiedy pan ostatnio rozmawiał, a może były plany na przyszłość, a może miał przeczucia…  Żenada. Już nie pamiętam kto- chyba Monteskiusz-  napisał, że są osoby, które gadają i gadają aż w końcu znajdą coś do powiedzenia.  I tak to mniej więcej wyglądało.

Nie wiem czy moje zdanie będzie reprezentatywne dla jakiejś grupy ludzi, ale naprawdę mam ochotę krzyknąć im aby się wreszcie zamknęli, przestali robić show i uszanowali ludzki ból. Muszą informować – proszę bardzo, niech puszczą preludium Chopina albo inną muzykę klasyczną, migawki spod Pałacu Prezydenckiego i innych miejsc, gdzie ludzie zostawiają kwiaty i znicze a na dole w pasku niech wyświetlają  istotne (sic!) nowe wiadomościach. Ale niech w końcu przestaną gadać, proszę.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.