Archiwum kategorii ‘Cytaty’

Na Nowy Rok – zamiast życzeń i postanowień…

grudzień 31, 2009

Zamiast życzeń i postanowień kilka myśli, które mają mi przyświecać w Nowym Roku:

1. Szczęście:

“Szczęście jest wówczas pełne, gdy światło  poranku budzi dwoje ludzi do dnia pełnego wspólnych czynów i rozmów.” J. Iwaszkiewicz

2. Zmiany, zmiany:

“Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmieniać samego siebie.” Aldous Huxley

“Powstrzymaj się przed strofowaniem kogokolwiek. Gdyby ludzie mogli się zmieniać, zmienialiby się. Ale nie mogą. A ty jeszcze mniej niż oni.” Emil Cioran

3. Przyjaźń:

“Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem”. Albert Camus

4. Książki

“Nigdy nie czytaj książki, która nie ma przynajmniej roku.” Ralph Waldo Emerson

5.  Błądzić jest rzeczą ludzką:

“Przestańcie nazywać błędem to, co jest przeciwieństwem waszej prawdy, a prawdą to, co jest przeciwieństwem błędu.” Antoine de Saint-Exupery

“Popełnić błąd to jeszcze nie tragedia. Tragedią jest upieranie się przy tym błędzie.” F. de la Rochefoulcauld

6. Prawda

“Prawda leży pośrodku – może dlatego wszystkim zawadza”. Arystoteles

7. Czas:

“Stracony czas jest tak nieodwracalny jak śmierć.” Piotr I Wielki

Moja Warszawa

lipiec 17, 2009

Nie dogoni mnie, nie dogonię jej,
kiedy tak zrywa się nad ranem.
Czasem budzi mnie, ginę w niej jak cień,
w końcu to całkiem duże miasto.
Tak jak ja, może kochać, nienawidzieć,
tak jak ja, potrzebuję czułych słów.

Mówię tak, mówię nie,
Bywa, że czasem jestem dziwna jak to miasto.

Kiedy pierwszy raz przytuliła mnie,
czułam się, jakbym była dzieckiem.
Dzisiaj świat mogę zamknąć w jednej dłoni,
lecz nigdy już nie zapomnę tamtych łez.

B. Kozidrak, Taka Warszawa

Zawód

czerwiec 1, 2009

Stanę się zgorzkniały i stracę zaufanie do ludzi, bo zawiódł mnie jeden człowiek.

P. Coelho

Młodość ducha

maj 27, 2009

Mamy młode serce, tak długo jak długo umiemy kochać życie, takim jakie ono jest.
Życie ze swoimi dobrymi ale także złymi stronami.
Mamy młode serce, tak długo jak długo potrafimy kochać ludzi i życzyć im szczerze tego wszystkiego czego im brakuje, a tak bardzo jest potrzebne.
Kto się starzeje zachowując młode serce, ten wie jak należy przyjmować ze spokojem te liczne małe i większe uciążliwości podeszłego wieku.
Taki człowiek zna sens życia i sens umierania.
Wie jak “krótkie” i jak “małe” jest wszystko na tej ziemi, bo żyje nadzieją na życie wieczne.

Phil Bosmans

Jaka jestem ?

kwiecień 12, 2009

Jaka ja jestem? ? Pytanie mi bliskie,
Często je zadaję, często też je słyszę…
Jestem jak słońce zasłonięte chmurami.
Często się chmurzę płaczę godzinami…

Często się unoszę bujając w obłokach.
Brodze pośród chmur, po tęczy sobie chodzę.

Chciałabym uśmiechniętą mieć ciągle twarz i dodać ludziom mój blask

Kiedy już siwa twa głowa

luty 10, 2009

Inna wizja starości…

Kiedy już siwa twa głowa, osnuta snem, zamyśleniem,
Pochyli się nad kominkiem, weź w ręce tę książkę i czytaj,
Czytaj powoli i wspomnij, jak uśmiech twój niegdyś rozkwitał,
I wspomnij, jakim głębokim oczy mroczyły się cieniem.

I wspomnij jak wielu kochało uśmiech łagodny i jasny,
Kochało — szczerze lub złudnie — czar, co radość twą zdobił,
Lecz jeden człowiek miłował duszę wędrowną w tobie,
I wtedy miłował najbardziej, gdy w smutku twe oczy gasły.

Schylając się tak, schylając nad tlejącym ogniskiem,
Pomyśl, troche ze smutkiem, o tym, jak miłość odeszła.
Czy odleciała na skrzydłach, by w górach wysokich zamieszkać,
Czy moze twarz swą ukryła w gwiazd zamieci srebrzystej.wizja s

Bezsenność

grudzień 27, 2008

No nic, przecież nic się nie stało
Znów nie spałaś, znów liczyłaś gwiazdy
I znów wyszło ci, że szczęścia jest zbyt mało
I że świat ma tylko szare barwy

* Autor: Agata Budzyńska, Nic się nie stało

Nowy rok, czyli o nadziei

grudzień 20, 2008

Pamiętasz przecież, przyjacielu, te wszystkie dni, nadzieję tak wielką, że aż bolała, i zwątpienie, które korzystało z najmniejszego wyczerpania, żeby przyjść i zabić nadzieję.

— Halina Poświatowska Opowieść dla przyjaciela

Nowy rok, nowe ? No właśnie, co ? Plany, marzenia, porażki ? Wiele, chyba nawet zbyt wiele myślę ostatnio o zdarzeniach minionego roku i o tym, co przyniesie nowy. Chciałam ten rok jakoś uporządkować, ładnie zamknąć i odłożyć na półkę z pieczątką „Załatwiono”, ale nie potrafię. Niektóre zdarzenia wydają mi się tak odległe jak gdyby minęły już lata, inne bolą tak, jak gdyby zdarzyły się zaledwie wczoraj.

Próbowałam dokonać racjonalnego podsumowania i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę. Każda ocena jest skażona aktualnym stanem ducha. Zadowolona z życia zapewne nawet straszliwe wpadki skwitowałabym z uśmiechem, mówiąc – zdarza się. Niestety w chwili obecnej cały ten rok wydaje mi się jednym, niekończącym się pasmem porażek a radości i osiągnięcia są zabarwione jakby posmakiem goryczy. Witanie Nowego Roku w wakacje ma jednak wbrew pozorom wiele sensu. Jak bowiem mieć nadzieję na to, że nowy rok przyniesie coś lepszego, w grudniu, gdy pogoda za oknem nie nastraja optymistycznie nawet osób względnie zadowolonych z życia, nie mówiąc już o tych, którzy nie mają zbyt wielu powodów do radości.
Są lata, które mijają spokojnie, bez wzruszeń i prawie się ich nie pamięta. W tym roku na mojej ścieżce wciąż pojawiały się zakręty i pagórki: pamiętne urodziny, egzamin, przeprowadzka do innego miasta, rozmowy kwalifikacyjne, kolejne zmiany miejsc pracy, śmierć przyjaciela, rozstanie, brutalne rozwianie nadziei na poegzystowanie sobie w ciepłym dołku we względnej stabilizacji, choroba mamy… Niby są także rzeczy, które mi się udały, ale o każdej z nich ja sama wiem i czuję, że to nie do końca to. Nie to co chciałam, nie tak jak chciałam. I nie poprawia tego uczucia świadomość, że wszyscy wokół powtarzają mi, że to może być dopiero początek, ładny wstęp do czegoś, co może być kiedyś fajne, ważne, stanowić sens życia. Kto wie, może. Może i mi uda się kiedyś mieć życie poukładane ładnie na półeczkach.

Z drugiej strony twierdzenie, że dokonywanie podsumowań jest równie zwodnicze jak wszelkie inne zestawienia nie przekonuje mnie do końca. W końcu wiadomo, że coś, co wydawało się nam największym osiągnięciem ubiegłego roku, jutro może się skończyć, obrócić przeciwko nam, zaboleć. A to co nas bolało przestanie mieć znaczenie, może coś się zmieni. Ale… Życie już takie jest – nieprzewidywalne, czasem nagrodzi, częściej kopnie lub zada cios w plecy. Gdyby zakładać, że coś nie ma sensu, bo jutro może być całkiem inaczej świat byłby straszny. Pozbawiony ludzi z pasją. Nikt nie uczyłby się języków, grania na instrumentach, nie próbował wynaleźć leku na wszystko. Ludzie by się nie wiązali ze sobą, nie kupowali mieszkań, samochodów, nie podróżowali. Jako uzasadnienie podając, a co jeśli za rok/dwa/pięć wszystko się zmieni, że to chyba nie będzie to; że nowy, wymarzony samochód się popsuje a w Indonezji na pewno są pijawki… Carpe diem. Po co komplikować sobie dodatkowo życie ?! Nie mamy wpływu na przyszłość, ale mamy na teraźniejszość. Cieszmy się tym, co mamy, aby dokonując podsumowania za rok móc powiedzieć, że się żyło nie wegetowało z obawy przed porażką lub licząc na to, że może coś się samo zmieni.

W ubiegłym roku przewrotnie oszukałam tradycję noworocznych postanowień, wykpiwszy się stwierdzeniem, że postanawiam postanowić coś w przyszłym roku. Zastanawiałam się uczciwie co mogłoby to być. Stworzyłam nawet ja i kilka innych osób nawet listę, która mogłaby być parodią tej z „Dziennika Bridget Jones”: rzucenie kawy, papierosów, zdrowe odżywianie się, odchudzenie o kilka kilo, nauka języka co najmniej godzinę dziennie… Czytam tę listę, śmiejąc się przez łzy i tak naprawdę wiem, że w tym roku będę miała tylko jedno postanowienie a w zasadzie dwa. Nie robić żadnych planów i nie żyć złudnymi nadziejami . No i móc powiedzieć za rok o tej samej porze, że tego roku nie zmarnowałam.

Najkrótsze są te godziny, kiedy umiera się z cierpienia!

listopad 25, 2008

Nie drwij, najkrótsze są te godziny, kiedy umiera się z cierpienia! (…) Jestem zupełnie złamany, jestem u kresu sił, ale to nic nie szkodzi, nie masz pojęcia jak ja kocham życie!…  (…) Jeżeli sądzisz, że stajesz się mocny unikając cierpienia i wyrzekając się popełniania głupstw, to grubo się mylisz! Jesteś po prostu naiwny, nic więcej!… (…) Zdechnąć, to zdechnąć  — ja wolę zdechnąć z namiętności niż z nudów!

E. Zola , Au bonheur des dames.

Wołanie przez ciszę…

październik 15, 2008

„Nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd…”

Niejednokrotnie zastanawiałam się co kieruje ludźmi, którzy popełniają samobójstwo.

Nie tymi, dla których samobójstwo stanowi jedyne honorowe wyjście z sytuacji i tak naprawdę stanowi akt odwagi a nie tchórzostwa. Nie chciałabym także oceniać tych, którzy zostali tak straszliwie okaleczeni przez los, że nie umiały sobie z tym poradzić. Mam na myśli samobójstwa, o których codziennie czytamy w gazetach – młodych ludzi, którzy targnęli się na swoje życie, gdyż nie mieli już sił na dalszą walkę z przeciwnościami losu. Samobójstwa, na które nie zwrócimy uwagi, dopóki nie dowiemy się o śmierci kogoś bliskiego.

„To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat…”

Zastanowiłam się nad tym na nowo, gdyż uświadomiłam sobie jak kruche jest życie każdego z nas. Wystarczy czasem nawet chwila, impuls, nagły zawód, zła wiadomość, zwłaszcza jeśli problemy się nawarstwiają, piętrzą od dłuższego czasu… Wystarczy czasem stanąć przy oknie, popatrzeć w dół, na ulicę i pomyśleć, że za chwilę to wszystko może się skończyć. Nie będzie problemów, zmartwień, szarpania się… Większość osób cofa się wówczas raptownie, zdając sobie sprawę z tego, że jeszcze kilka sekund namysłu i faktycznie mogłoby być po wszystkim. Tak łatwo nieodwracanie przerwać nić życia.

“Nie chcę się skarżyć na swój los…”

Depresja ciągle jest u nas lekceważona. Zbywana lekceważącym wzruszeniem ramion – to tylko nerwy, to przejściowe, nie ma co dramatyzować, ludzie mają większe problemy… Zbyt wiele razy osoby, które naprawdę potrzebują pomocy i pomimo wewnętrznych oporów próbują się przełamać, właśnie poskarżyć, uzyskać nawet nie radę, ale odrobinę zrozumienia, zainteresowania, świadomości, że druga osoba rozumie nasz problem i chociaż nie może nam pomóc to jest z nami i nas wspiera są odtrącane i pozostawiane samym sobie a ich problemy lekceważone. A przecież coś, co dla nas jest niewarte nawet miejsca w pamięci, dla innych może być życiowym dramatem. Z chwilą gdy tego wsparcia, kilku słów zabraknie pozostaje pustka, wołanie przez ciszę.

„Ciebie wołam, ale cisza i pustka dookoła….”

Samobójstwo często jest wołaniem o pomoc. Wołaniem, które zbyt często zostało usłyszane zbyt późno. Wołaniem, którego nie chcieliśmy słyszeć lub zbagatelizowaliśmy, myśląc, że to nic takiego. Usprawiedliwiając siebie samych, że myśleliśmy, że lepiej będzie się nie wtrącać, że zawsze sobie dawał radę, więc i tym razem będzie tak samo. Wołaniem, którego nie chcieliśmy słyszeć zajęci swoimi sprawami, wypełnieni swoimi problemami, mniej lub bardziej wyimaginowanymi potrzebami. Wołaniem, które wówczas, gdy znajdziemy wreszcie czas, aby odpowiedzieć, okaże się tylko echem, odbijającym się od pustych ścian.

Ty, Panie tyle czasu masz,
Mieszkanie w chmurach i błękice,
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać.
Ja się nie skarżę na swój los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję że,
Że chyba wiesz co robić Panie?

Ile mam grzechów, któż to wie,
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do niebios bram,
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętą ….
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że,
Że chyba wiesz co robisz Boże?

To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat,
A gdy się zbudzę, westchnę cóż,
To wszystko było chyba zamiast…
Lecz póki co w zamęcie trwam,
Licze na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl,
Przecież nie jestem (? ) tu za karę.
Dziś czuje się jak mrówka,
Gdy jakiś but tratuje jej mrowisko.
Czemu mi dałeś wiare w cud
A potem odebrałeś wszystko ?!
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Choć wiem jak będzie jutro rano,
Tyle powiedzieć chciałam Ci,
Zamiast pacierza na dobranoc.