Archiwum z luty, 2009

Natchnienie

luty 27, 2009

gallery-63686347-500x500

Od kilku dni zasiadam do napisania tekstu, którego zalążkiem był cytat z Paulo Coelho. Coelho, którego nie lubię, którego książek w większości nie udało mi się doczytać do końca, ale zarazem kiedy szukam jakiegoś cytatu, aby uporządkować sobie myśl czy pomysł bardzo często pojawia się w głowie jakaś fraza zapamiętana z jego książek. Chciałoby się napisać – “wpisu nie będzie, bo autorce zabrakło natchnienia”. Nie, natchnienie jest.

Tak wiele pomysłów krąży gdzieś po głowie, już skrystalizowanych, które przychodzą znienacka: w czasie podróży metrem albo w poczekalni, podczas kolejnej wizyty u lekarza. Błąkają się kapryśnie, swawolnie pląsają pod kopułą czaszki a kiedy próbuję je spisać umykają. Zapisane na papierze myśli blakną. Czasami wręcz czuję jak nieposłuszne słowa wykradają się, wymykają spod palców biegających szybko po klawiaturze, jakby w nadziei, że uda się je dogonić, że znajdę to słowo, słowo-klucz, które jest mi w tym momencie potrzebne. “Język kłamie głosowi a głos myślom kłamie” to jedne z najmądrzejszych słów, jakie kiedykolwiek zostały zapisane w literaturze polskiej a może i literaturze światowej. Stwierdzenie tak banalnie proste a jednocześnie wyrażające najpełniej ten okropny stan, kiedy piękna myśl, trafna, błyskotliwa i zaskakująca, która jeszcze ułamki sekund temu była tylko niewypowiedzianą jeszcze refleksją w momencie w którym zabrzmiała straciła swój sens, swój urok i okazała się zupełnie nie tym, co się chciało powiedzieć.
“Język kłamie głosowi a głos myślom kłamie”. Pamietam, ze przeczytałam kiedyś zdanie, które brzmiało mniej więcej tak, że na geniusz składa się tylko 1 % natchnienia i 99% potu czy też pracy. Ja ujęłabym to inaczej – te 99% pracy zużywamy na to by ten przebłysk geniuszu pochwycić i żeby zabrzmiał tak jak powinien. A może raczej chwili spokoju, przerwania na chwilkę biegu między pracą, domem, szkołą, znajomymi. Chwilki spędzonej przy zapalonej świeczce, przy pysznej kawie z tradycyjnym notatnikiem i ołówkiem zamiast bezdusznego komputera. Może… Tymczasem jednak czas do pracy i znowu nie dogonię tej wciąż umykającej myśli…

Coś zmieniło się …

luty 21, 2009

“Zawsze trzeba wiedzieć kiedy kończy się jakiś etap w naszym życiu. Jeżeli uparcie chcemy w nim tkwić dłużej niż to konieczne, tracimy radość i szansę poznania tego co przed nami.”

Paulo Coelho

Kiedy już siwa twa głowa

luty 10, 2009

Inna wizja starości…

Kiedy już siwa twa głowa, osnuta snem, zamyśleniem,
Pochyli się nad kominkiem, weź w ręce tę książkę i czytaj,
Czytaj powoli i wspomnij, jak uśmiech twój niegdyś rozkwitał,
I wspomnij, jakim głębokim oczy mroczyły się cieniem.

I wspomnij jak wielu kochało uśmiech łagodny i jasny,
Kochało — szczerze lub złudnie — czar, co radość twą zdobił,
Lecz jeden człowiek miłował duszę wędrowną w tobie,
I wtedy miłował najbardziej, gdy w smutku twe oczy gasły.

Schylając się tak, schylając nad tlejącym ogniskiem,
Pomyśl, troche ze smutkiem, o tym, jak miłość odeszła.
Czy odleciała na skrzydłach, by w górach wysokich zamieszkać,
Czy moze twarz swą ukryła w gwiazd zamieci srebrzystej.wizja s

Zakrzywić czas i przestrzeń…

luty 4, 2009

Grzeczne dziewczynki prowadzą blogi, niegrzeczne nie mają na to czasu.

Zaczynając pisać blog uznałam za stosowne zamieszczenie w nim czegoś w rodzaju wiersza programowego. Prowokacyjnie nieco a może i asekurancko przywołałam to powiedzenie, które okazało się nad wyraz prorocze. Pustych stronic powoli przybywa i przybywa i moje ukochane dziecko wygląda na nieco zapuszczone.

Czas. Magiczne słowo Europejczyków, którym ciągle go brakuje. W końcu nasz rytm dnia, życia wyznaczany jest przez to co jeszcze musimy zrobić. Przez czas pracy, korki, które zabierają nam czas. Ciągły pośpiech i próba prześcignięcia czasu. Przekroczenie bariery dźwięku, zwiększanie przyśpieszenia, zakrzywienie czasoprzestrzeni ….Terminy, odbijające się gdzieś echem w naszej pamięci, słyszane co jakiś czas w radiu i powodujące cierpnięcie duszy biednego humanisty, którego „mały rozumek” jest karmiony teorią względności.

Z drugiej strony świadomość tego, że nie tak daleko od nas żyją kultury, którym teoria względności nie jest potrzebna a pomimo to potrafią zakrzywić czas. Czas, który sami sobie stwarzają a który nie jest liczony w nanosekundach czy zgoła kwantach czasu. Organizowany przez rytm życia przyrody i prac polowych. W końcu jak głosi anegdota: punktualny Afrykańczyk spóźnia się na spotkanie 2 godziny i śmieje się, że Europejczyk nie ma czasu. Na pewne rzeczy, takie jak właśnie krąg kulturowy, w którym przychodzimy na świat nie mamy wpływu i dopiero jako człowiek dorosły możemy próbować to zmienić, pytanie tylko czy będziemy w stanie wyeliminować tę ciągłą pogoń za czasem, wpojoną nam przez nasze społeczeństwo. Sama świadomość tego nie zawsze wystarcza aby coś zmienić.

Zakrzywić czas i przestrzeń… Wdaje mi się, że nie jesteśmy w stanie sami kształtować sobie czasu i nie jest nam potrzebne owo słynne zakrzywienie czasoprzestrzeni, czyli miejsce, gdzie czas płynie inaczej, gdyż wiele w naszym życiu zależy po prostu od splotu przypadkowych zdarzeń i otaczających nas ludzi. Jedno zdanie, jedna decyzja może sprawić, że nagle coś się kończy lub zaczyna i od tej pory nic nie jest już takie samo. Nagle nie mamy już gdzie się śpieszyć po pracy, nie spędzimy godziny na czytaniu maila, którego nigdy nie dostaniemy… Albo przeciwnie, zostaniemy wciągnięci w wir spotkań i wypadów a w domu będziemy jedynie rzadkim gościem.

Jednym z moich ulubionych stwierdzeń jest: „Trudno, nie będziemy walczyć z przeznaczeniem”. Nie da się zgadnąć co się zdarzy jutro, co spowoduje, że rytm naszego życia znowu się zmieni. Zawsze można czas odrobinę oszukać, ukraść troszkę przeznaczonego na sen i przez jedną, bezcenną, poranną godzinę pisać, dzieląc się refleksją, zachwytem, wspomnieniem…