<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Mężczyzna NIE od podstaw</title>
	<atom:link href="http://betweenblankpages.wordpress.com/2008/05/28/mezczyzna-nie-od-podstaw/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://betweenblankpages.wordpress.com/2008/05/28/mezczyzna-nie-od-podstaw/</link>
	<description>In Search of ... ?</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 Jan 2010 14:40:03 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: IX_666</title>
		<link>http://betweenblankpages.wordpress.com/2008/05/28/mezczyzna-nie-od-podstaw/#comment-2</link>
		<dc:creator>IX_666</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 May 2008 21:00:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=15#comment-2</guid>
		<description>Pogratulować recenzji. Swoją drogą pani Vincent należało się za wyciągnięcie tych kilku groszy z mej studenckiej kieszeni. :D Streszczenie jest sformułowane z iście amerykańskim rozmachem (w podobnej formie utrzymana była notka z której się o tej książce dowiedziałem, bodajże w Przekroju) i eksponuje przede wszystkim godną cyrku maskaradę, chociaż sama autorka odżegnuje się od takich konotacji, starając się nas przekonać iż jej celem było coś głębszego niż publicity. Bardzo prawdopodobne, ale jak to stwierdzono w recenzji, dużo łatwiej byłoby uwierzyć w te zapewnienia gdyby szła za nimi większa rzeczowość treści.

Porzucając teraz na moment biczowanie Norah V., pozwolę sobie przedyskutować wydobyte przez recenzentkę &#039;absurdalne&#039; wnioski. Osobiście znalazłem ich nieco więcej, ale to nie moja recenzja, więc nie będę ich przywoływał. Te są tak czy inaczej zapewne najistotniejsze.

O ile od zarania dziejów wiadomo że bycie kobietą wiąże się z mnogością obciążeń i niebezpieczeństw (&quot;Los kobiety jest zawsze ciężki&quot; - mówi żona Blackthorne&#039;a, Felicity w &quot;Shogunie&quot; Clavella) i jedyne co się zmienia (acz powoli) przez wieki to stopień, w jakim społeczeństwo jest skłonne tych obciążeń ujmować, to nie mogę się pozbyć wrażenia że kobietom nieodmiennie roi się iż jednak mężczyźni to taki klub VIPów. Co więcej w interesie samych mężczyzn leży tę fasadę podtrzymywać. Stwierdzić że się nie jest wśród VIPów równa się wyparciu się w oczach płci przeciwnej atrakcyjności, bo któż uwierzy że tajna loża nigdy nie istniała? Słusznie tedy moim zdaniem Vincent wyciąga ten wniosek na światło dzienne, gdyż burzy szkodliwy mit nie czyniąc przy tym żadnej jednostce krzywdy dźwigania takiego credo na swoich barkach. Nie chodzi tu o licytację o to, komu w życiu jest gorzej. Chodzi o to, abyśmy zrozumieli że obydwie płcie dławią w życiu różne kretyńskie konwenanse i normy postępowania.

Co do tego że kobiety są uprzywilejowane w różnych sytuacjach nie mam wątpliwości. Nie mam jej także w stosunku do tego że w innych są mocno upośledzone. W mojej grupie studenckiej miałem dwie koleżanki, które na jednych zajęciach dostawały fory, a na innych były przybijane niewybrednymi komentarzami i innymi środkami (i to o dziwo nie tylko przez wykładowców płci męskiej). Kobietom jest w niektórych rzeczach łatwiej, w innych wręcz zaporowo trudno. Ogólnie zapewne mimo tego że mamy wiek XXI bilans wychodzi na ich niekorzyść, niemniej zdaje mi się niejaką przesadą &#039;tyranie jak wołami&#039; - nie sądzę na przykład aby szanowna recenzentka co ranek nakładała sobie chomąto i orała sobą pole. ;)

Wszystko co tu napisałem ma zastosowanie praktycznie tylko do tzw. krajów rozwiniętych, gdyż o takiej rzeczywistości traktuje omawiana książka. W odniesieniu do cywilizacji innych niż zachodnia mamy oczywiście do czynienia z sytuacją radykalnie odrębną, ale to temat na osobną dyskusję.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pogratulować recenzji. Swoją drogą pani Vincent należało się za wyciągnięcie tych kilku groszy z mej studenckiej kieszeni. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Streszczenie jest sformułowane z iście amerykańskim rozmachem (w podobnej formie utrzymana była notka z której się o tej książce dowiedziałem, bodajże w Przekroju) i eksponuje przede wszystkim godną cyrku maskaradę, chociaż sama autorka odżegnuje się od takich konotacji, starając się nas przekonać iż jej celem było coś głębszego niż publicity. Bardzo prawdopodobne, ale jak to stwierdzono w recenzji, dużo łatwiej byłoby uwierzyć w te zapewnienia gdyby szła za nimi większa rzeczowość treści.</p>
<p>Porzucając teraz na moment biczowanie Norah V., pozwolę sobie przedyskutować wydobyte przez recenzentkę &#8216;absurdalne&#8217; wnioski. Osobiście znalazłem ich nieco więcej, ale to nie moja recenzja, więc nie będę ich przywoływał. Te są tak czy inaczej zapewne najistotniejsze.</p>
<p>O ile od zarania dziejów wiadomo że bycie kobietą wiąże się z mnogością obciążeń i niebezpieczeństw (&#8220;Los kobiety jest zawsze ciężki&#8221; &#8211; mówi żona Blackthorne&#8217;a, Felicity w &#8220;Shogunie&#8221; Clavella) i jedyne co się zmienia (acz powoli) przez wieki to stopień, w jakim społeczeństwo jest skłonne tych obciążeń ujmować, to nie mogę się pozbyć wrażenia że kobietom nieodmiennie roi się iż jednak mężczyźni to taki klub VIPów. Co więcej w interesie samych mężczyzn leży tę fasadę podtrzymywać. Stwierdzić że się nie jest wśród VIPów równa się wyparciu się w oczach płci przeciwnej atrakcyjności, bo któż uwierzy że tajna loża nigdy nie istniała? Słusznie tedy moim zdaniem Vincent wyciąga ten wniosek na światło dzienne, gdyż burzy szkodliwy mit nie czyniąc przy tym żadnej jednostce krzywdy dźwigania takiego credo na swoich barkach. Nie chodzi tu o licytację o to, komu w życiu jest gorzej. Chodzi o to, abyśmy zrozumieli że obydwie płcie dławią w życiu różne kretyńskie konwenanse i normy postępowania.</p>
<p>Co do tego że kobiety są uprzywilejowane w różnych sytuacjach nie mam wątpliwości. Nie mam jej także w stosunku do tego że w innych są mocno upośledzone. W mojej grupie studenckiej miałem dwie koleżanki, które na jednych zajęciach dostawały fory, a na innych były przybijane niewybrednymi komentarzami i innymi środkami (i to o dziwo nie tylko przez wykładowców płci męskiej). Kobietom jest w niektórych rzeczach łatwiej, w innych wręcz zaporowo trudno. Ogólnie zapewne mimo tego że mamy wiek XXI bilans wychodzi na ich niekorzyść, niemniej zdaje mi się niejaką przesadą &#8216;tyranie jak wołami&#8217; &#8211; nie sądzę na przykład aby szanowna recenzentka co ranek nakładała sobie chomąto i orała sobą pole. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wszystko co tu napisałem ma zastosowanie praktycznie tylko do tzw. krajów rozwiniętych, gdyż o takiej rzeczywistości traktuje omawiana książka. W odniesieniu do cywilizacji innych niż zachodnia mamy oczywiście do czynienia z sytuacją radykalnie odrębną, ale to temat na osobną dyskusję.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
